Stracił majątek, odzyskuje satysfakcję

- Ja nie mam już nic do stracenia, ale ci którzy mnie i mi podobnych oszukali, mają się czego bać - mówi Wiesław Wojtas. Fot. Jerzy Mielniczuk
– Ja nie mam już nic do stracenia, ale ci którzy mnie i mi podobnych oszukali, mają się czego bać – mówi Wiesław Wojtas. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. W kryzysie wszedł w układ, który pozbawił go wszystkiego, czego przez lata się dorabiał. Nie mając nic, zaczął walkę z układem, który rządzi w małym biznesie. W środowisku zawrzało.

Wiesław Wojtas, wchodząc w spółki, stracił dorobek życia. Pracował na niego kilkadziesiąt lat, a wystarczyło kilka miesięcy, by został na lodzie. Po krótkim szoku rozpoczął batalię o odzyskanie przynajmniej części utraconego majątku. Założył kilka spraw sądowych, zawiadomił policję, prokuraturę i dziennikarzy. I widać już pierwsze tego efekty. – To satysfakcja, ale drobna. Po resztę pójdę do ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego – zapowiada stalowowolanin.

O biznesowych perypetiach solidarnościowego lidera z lat przełomu pisaliśmy na początku roku. Gdy upadła komuna, porzucił pracę w Hucie Stalowa Wola i rozpoczął działalność gospodarczą w branży metalowej. Na początku tej dekady miał już dwie spółki warte kilka milionów. Przyszedł kryzys i ratując się przed bankructwem wszedł w biznesowy układ z innym przedsiębiorcą.

Środowisko się od niego odwróciło
– Gdybym wtedy sprzedał, co miałem, wystarczyłoby na spłatę wszystkich długów i rozkręcenie nowego biznesu – mówi dzisiaj. Pod koniec 2012 r. był jednak w trudnej sytuacji i co miał, wniósł aportem do nowej spółki tworzonej ze znajomym z branży. Zadowolił się 49 proc. udziałów. Wspólnik miał mu ten jeden procent poniżej połowy wynagrodzić przez  spłatę jego długów. Wystarczyło jednak kilka miesięcy i zgromadzenie wspólników, czyli reprezentująca 51 proc. druga połowa biznesu, ogłosiło likwidację założonej spółki. Podobno długi przekroczyły kapitał zakładowy. Wojtasowi nie zostało nic, a likwidator – kolega byłego już wspólnika – zamknął przed nim bramę. To było rok temu.

Jesienią ub. roku Wojtas zaczął walczyć o utracony majątek. Po kilku miesiącach sądowo-prokuratorskiej stagnacji rozłożył papiery przed dziennikarzami. Wyjaśnił który likwidator po cichu świadczy usługi prawne temu czy innemu biznesmenowi, dlaczego jeden sąd nie zgadza się na likwidację jakieś spółki, a drugi robi to „z pocałowaniem ręki”, do którego banku chodzi się po kredyt, a którego się unika. Odtworzył też część nagrań z biznesowych spotkań. Środowisko small biznesu się od niego odwróciło. Byli wspólnicy i niektóre banki zaczęły grozić mu sądami, ale do tej pory nikt go nie pozwał. Tempa za to nabrały procesy sądowe, które Wojtas inicjował. Pod koniec lutego Sąd Apelacyjny w Rzeszowie zakazał likwidatorowi sprzedaży dwóch jego dawnych zakładów, zabezpieczając w ten sposób powództwo. Kilka dni później ten sam sąd uchylił wyrok niższej instancji, nakazując ponowne rozpatrzenie wniosku Wojtasa o uchylenie uchwały o likwidacji spółki założonej z nieuczciwym partnerem.

Może wiele nie odzyska, ale…
Spodziewając się takiego obrotu sprawy, likwidator w ciągu kilku zimowych dni posprzedawał, co było możliwe. Duża część majątku trafiła już w trzecie ręce i trudno ją będzie odzyskać. Dało się jednak zauważyć solidarność z poszkodowanym. W branży rozeszła się wieść, czyj majątek jest sprzedawany po śmiesznie niskiej cenie i wielu potencjalnych kupców zrezygnowało. Jeden z likwidatorów stracił też posadę, a warto tu zaznaczyć, że za ostatnią likwidację dostał pół miliona złotych. Tego Wojtasowi nie wystarcza. Wniósł o odsunięcie od swoich spraw kilkoro prokuratorów ze Stalowej Woli. Czekając na rozpatrzenie przez sąd jego wniosku o unieważnienie aktu założycielskiego spółki, która doprowadziła go do ruiny, napisał długi list do ministra Biernackiego. Z kompletem dokumentów i zapisem magnetycznym niektórych rozmów wybiera się też do telewizji. – Może wiele nie odzyskam, ale nie dam się też zastraszać – mówi przywódca strajkowy z sierpnia 1988 r. w HSW.

Jerzy Mielniczuk

2 Responses to "Stracił majątek, odzyskuje satysfakcję"

Leave a Reply

Your email address will not be published.