
zarabiają mniej od nowych pracowników tylko ze względu
na wykształcenie
– uważa Małgorzata Sawicka. Fot. Martyna Sokołowska
Chęć wyjazdu na ogólnopolski protest do stolicy zadeklarowały na obecną chwilę 82 pielęgniarki pracujące w sanockim szpitalu. – To wstyd, że ludzie, którzy dbają o zdrowie i życie Polek i Polaków, muszą na ulicy walczyć o swoje prawa – mówi Małgorzata Sawicka.
Sanockie pielęgniarki i położne poparły trwający od kilku miesięcy ogólnopolski protest. – Nie wyobrażam sobie, aby 11 września nie było nas w stolicy – mówi nam Małgorzata Sawicka, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w sanockim szpitalu.
11 września w Warszawie odbędzie się ogólnopolski protest środowisk medycznych. Do stolicy zjadą: pielęgniarki i położne, lekarze, ratownicy, diagności i rehabilitanci z całej Polski. – To będzie największy protest medyków w historii – zapowiedziała Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, który jest głównym organizatorem protestu. Związkowcy szacują, że do stolicy przyjedzie kilkanaście tysięcy osób. Będą wśród nich pielęgniarki i położne z sanockiego szpitala. – Aktualnie mam na liście osób chętnych na wyjazd 82 nazwiska. Sanocki szpital jest mały, więc to naprawdę spora liczba osób, które mają już dość aktualnej sytuacji i chaosu w służbie zdrowia. To wstyd, że ludzie, którzy dbają o bezpieczeństwo, zdrowie i życie Polek i Polaków, muszą na ulicy walczyć o swoje prawa – mówi Sawicka.
Pielęgniarki na białym strajku w stolicy
Wśród głównych postulatów Ogólnopolskiego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego, który został powołany 2 sierpnia, są m.in.: wzrost nakładów na system opieki zdrowotnej, zwiększenie wynagrodzeń pracowników ochrony zdrowia, zwiększenie liczby finansowanych świadczeń dla pacjentów, podwyższenie jakości świadczeń dla pacjentów oraz zwiększenie liczby pracowników pracujących w systemie ochrony zdrowia.
Kością niezgody jest też nowelizacja przepisów dotyczących naliczania wynagrodzeń dla pracowników służby zdrowia. – Nie może być tak, że pracownicy z długoletnim stażem zarabiają mniej od nowo zatrudnionych, tylko ze względu na wykształcenie – uważa Małgorzata Sawicka. I jak wyjaśnia, aktualnie pielęgniarka z tytułem magistra, która rozpoczyna pracę po zmianie przepisów, zarabia więcej od pielęgniarki, która przepracowała np. 20 lat. – Przecież te przepisy są kuriozalne. Młoda pielęgniarka, zaczynając pracę w szpitalu, trafia pod skrzydła doświadczonych, wieloletnich pracowników, którzy po zmianie przepisów mają teraz zarabiać mniej. Nikt nie bierze pod uwagę ogromnego doświadczenia tych pracowników. Nowe przepisy dyskryminują te osoby – mówi szefowa pielęgniarskiego związku w sanockim szpitalu.
Walczą o podwyżki i dodatkowy personel do pracy
Sanockie pielęgniarki walczą też o pieniądze, które, jak zaznacza Małgorzata Sawicka, powinny dostać w ramach porozumienia zawartego z kierownictwem sanockiego szpitala w październiku 2018 roku po 10- dniowym strajku głodowym pielęgniarek i położnych. Około 300 wniosków o wypłatę zaległych wynagrodzeń trafiło na biurko dyrektora sanockiego szpitala, Grzegorza Panka. – My tych pieniędzy do dzisiaj nie dostałyśmy – informuje Sawicka. Sprawę na wniosek pielęgniarskiego związku bada Prokuratura Rejonowa w Krośnie, a pielęgniarki przygotowują właśnie w tej sprawie pisma do sądu pracy. – Wypracowaliśmy te pieniądze i będziemy o nie walczyć do skutku – zapowiada Sawicka. Przypomina, że 26 października kończy się obowiązujące porozumienie. – Do tego czasu dyrektor ma czas, aby wypłacić nam zaległe pieniądze. Jeśli tego nie zrobi, 27 października ponownie uruchomimy procedurę sporu zbiorowego i będziemy przygotowywać się do strajku, a przypominam, że idzie jesień, przed nami czwarta fala pandemii koronawirusa.
Dyrektor Grzegorz Panek na łamach Super Nowości wyjaśniał, że po konsultacjach z prawnikami kierownictwo szpitala nie widzi podstaw prawnych do wypłaty wnioskowanych przez pielęgniarki pieniędzy. Zapewnił też, że realizuje zapisy porozumienia, a trwający od miesięcy spór w pielęgniarkami wynika z interpretacji zapisów porozumienia.
Martyna Sokołowska



11 Responses to "Strajk w czwartej fali koronawirusa?"