
PRZEMYŚL. Pomysł na likwidację przemyskiej Straży Miejskiej podgrzewa atmosferę.
– Straż Miejska to nie fabryka, nie da się tu zatem liczyć kosztów w stosunku do zysków, jak w przedsiębiorstwie – przekonuje komendant przemyskiej Straży Miejskiej, Jan Geneja, odpierając jeden z zarzutów, jakie wobec formacji, której szefuje, kierują chcący likwidacji Straży Miejskiej w Przemyślu. Na razie „dyskusja” między magistratem i SM a grupą inicjatywną toczy się za pomocą konferencji i dziennikarzy. Akcja zbierania podpisów trwa, a SM broni nie tylko prezydent, ale i komendant policji w Przemyślu.
Pomysł, by przy okazji wyborów samorządowych przeprowadzić referendum dotyczące likwidacji przemyskiej Straży Miejskiej pojawił się nagle i podczas wakacji, to jest w tzw. sezonie ogórkowym, gdy niewiele się dzieje, nawet w roku wyborczym. – To jeden z elementów kampanii wyborczej – stwierdził na konferencji prasowej zwołanej w tej sprawie Robert Choma, prezydent Przemyśla. Podkreślał on, że większość członków 5-osobowej grupy inicjatywnej jest zaangażowana politycznie po stronie opozycji i z pewnością wykorzysta popularność zdobytą podczas kampanii referendalnej do politycznych celów.
Istotnie, w grupie są osoby kojarzone z działalnością polityczną: Bogusław Nowak (SLD), Daniel Stołowski (Dolina Sanu) oraz Marcin Radochoński (PiS). Pozostali dwaj jej członkowie to Józef Olech (niezrzeszony) oraz Ludomir Lewkowicz reprezentujący m.in. stowarzyszenie Wolne Miasto Przemyśl, które zapowiedziało, iż w wyborach samorządowych startować nie będzie. – Tu nie chodzi o żadną politykę – podkreślają członkowie grupy reprezentujący środowiska „od prawego do lewego”. – Nasza inicjatywa też nie jest jakaś unikatowa. W wielu miastach w Polsce są inicjatywy zmierzające do likwidacji straży miejskich – dodają. – Dlaczego? Dlatego, że przekonano się, iż ta formacja nie jest potrzebna, a ostatnie kontrole wykazały, że nieprawidłowości w niej w skali kraju kosztowały podatników kwotę 300 mln złotych – zauważył na kolejnej już konferencji grupy inicjatywnej Ludomir Lewkowicz.
Policja nie da rady bez Straży Miejskiej?
Na „konkurencyjnej” konferencji komendant przemyskiej Straży Miejskiej, Jan Geneja, przedstawił szczegółowe zestawienie dotyczące działalności formacji, którą kieruje. – Straż Miejska to nie fabryka, nie można zatem patrzeć na koszta i „wypracowane” zyski, jakby się patrzyło na przedsiębiorstwo – podkreślał komendant przemyskiej SM. – Na pewno jak wszędzie da się i u nas coś poprawić, ale zarzuty, że działamy źle i jesteśmy niepotrzebni uważam za bezpodstawne – dodał J. Geneja.
Kolegów „po mundurze” bronił też zaciekle komendant przemyskiej Komendy Miejskiej Policji, insp. Krzysztof Pobuta. – Specyfika naszego miasta jest taka, że nie widzę możliwości utrzymania bezpieczeństwa i porządku na obecnym poziomie bez wparcia policji przez Straż Miejską – powiedział insp. Pobuta. – Strażnicy interweniują także w wielu sprawach, którymi policja z zasady się nie zajmuje – dodał.
Zdania (jak zwykle) podzielone
Komendant Jan Geneja stanowczo nie zgodził się z wysuwanymi przez grupę inicjatywną argumentami, że jego podwładni zajmują się tylko rozdawaniem mandatów. – Interwencje dotyczące wykroczeń w ruchu drogowym to tylko część pracy strażników – zauważył.
Z argumentacji podanej na jednej konferencji wynikało, że Straż Miejska w Przemyślu jest potrzebna w liczebności, jaką ma obecnie i działa dobrze, konkluzja z drugiej – wręcz przeciwna. Także wśród internautów zdania na ten temat są podzielone: jedni na strażników psioczą, inni ich chwalą. A tymczasem akcja zbierania podpisów pod poparciem dla referendum trwa na ulicach Przemyśla. Czy uda się zebrać wymaganą liczbę podpisów? Jeśli tak, referendum będzie nieuniknione…
Monika Kamińska



9 Responses to "Straż Miejska pod ostrzałem"