
PODKARPACIE. Straż Łowiecka “popieści” prądem groźne, leśne zwierzęta.
Już od czerwca 2013 roku paralizatory mają otrzymać takie służby jak: Państwowa Straż Łowiecka, Straż Leśna czy Państwowa Straż Rybacka. Po co straży rybackiej takie urządzenia? Będą bronić się przed… psami. Według Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, wędkarze zabierają na połowy psy i szczują nimi strażników, więc ci mają dostać paralizatory.
Do czego w takim razie paralizatory ludziom chroniącym lasy? MSW twierdzi, że użyją ich przeciwko agresywnym zwierzętom, także leśnym, i pozwolą strażnikom zyskać czas na podjęcie dalszych czynności. Czyli wychodzi na to, że taki strażnik razi niedźwiedzia, dzika lub wilka. Choć z drugiej strony wiewiórka czy bóbr także może się zdenerwować. Kłopot w tym, że rażona wiewiórka może porażenia paralizatorem nie przeżyć.
W Polsce istnieje kilkadziesiąt jednostek specjalnych w różnych służbach. My proponujemy, żeby po wprowadzeniu paralizatorów utworzyć jednostki specjalne na wzór antyterrorystycznych w straży rybackiej i leśnej. Wyposażyć je w najnowocześniejszy sprzęt jak żołnierzy GROM i stworzyć obowiązkowo stanowisko snajpera, bo kto wie, do czego się posunie 60-letni wędkarz bez pozwolenia na połów ryb i do czego jest zdolny zdenerwowany do granic możliwości dzik lub niedźwiedź.
ga


