
RZESZÓW. Prezydent zamiast skontrolować Straż Miejską woli ją zlikwidować?
Funkcjonariusze Straży Miejskiej w Rzeszowie powiedzieli „dość!”. Nie zamierzają dłużej milczeć i mówią o tym, jak ma wyglądać sytuacja w SM. Twierdzą, że dochodzi do mobbingu, prawa pracowników są łamane, a ich praca co najmniej niedoceniana. Pod koniec ubiegłego tygodnia zaczęli też przynosić zwolnienia lekarskie. Jak mówią, wczoraj większość była nieobecna. Funkcjonariusze zanieśli też pismo do ratusza, licząc na interwencję władz miasta w straży. Tymczasem prezydent Ferenc zastanawia się… nad jej likwidacją.
W piątek zanieśli w tej sprawie pismo do prezydenta i przewodniczącego Rady Miasta. Część z nich przebywa obecnie na zwolnieniach lekarskich. Liczą, że dzięki temu ktoś w końcu przyjrzy się SM i działaniom komendanta. – Na drugiej zmianie na odprawie powinno być 7 osób. Było 3, w tym jeden musiał zostać na komendzie jako dyżurny, co daje jeden patrol pieszy na całe śródmieście. Do tego dwa dwuosobowe patrole zmotoryzowane od 15 na cały Rzeszów – mówi nam anonimowo jeden ze strażników miejskich.
Czy Rada Miasta może skontrolować to, co się dzieje w Straży Miejskiej i spróbować uleczyć panującą w niej sytuację? – Tak. Chociaż nie mieliśmy do tej pory takich przypadków. Formalnie rzecz biorąc, są dwie możliwości. Komisja, która ma w swoim zakresie Straż Miejską albo komisja rewizyjna do kontroli urzędu, która nie może jednak działać z własnej inicjatywy, tylko na polecenie Rady Miasta – tłumaczy Andrzej Dec, przewodniczący Rady Miasta Rzeszowa. Jak udało nam się dowiedzieć, strażnicy złożyli pismo w sekretariacie urzędu. Do tej pory nie dotarło jednak do samego przewodniczącego. Andrzej Dec zapewnia jednak, że jak tylko zapozna się z dokumentem, zajmie się sprawą i podejmie kroki formalne.
Prezydent dosłownie zlikwiduje problem?
Z dokumentem od funkcjonariuszy zapoznał się za to już prezydent Tadeusz Ferenc. – Strażnicy piszą o akcji protestacyjnej, o tym, że chcą się zwalniać. To dziwna historia. Wcześniej nie docierały do nas żadne sygnały, że coś złego się dzieje. PIP też nie doszukała się wielkich przewinień. Tak naprawdę nie wiemy, o co tu chodzi – twierdzi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa. Jak mówi, władze miasta zastanawiają się, czy za wszystkim nie stoi grupa ludzi, która próbuje wprowadzić zamęt. – Nikt się nie podpisał pod pismem i nie wiemy nawet, z kim rozmawiać – zaznacza.
Czy mimo to prezydent Ferenc podejmie jakiekolwiek działania? – Ja tylko powiem, że prezydent od dłuższego czasu ma dosyć duże naciski, żeby w ogóle zlikwidować Straż Miejską wzorem innych miast. Co roku wydajemy na straż jakieś 4,1 mln zł. Średnia płaca tam to 4,2 tys. zł brutto. Prezydent nigdy nie był zwolennikiem, żeby likwidować straż, bo ona ma swoje zadania, ale istnieje taka możliwość, że te 4 mln przeznaczymy na Policję. I kto wie, czy nie byłoby to bardziej skuteczne – zastanawia się rzecznik prezydenta. Na razie nie przesądza, jakie kroki zostaną podjęte, ale jak mówi taka opcja jest możliwa.
Wioletta Kruk



19 Responses to "Strażnicy miejscy nadal na zwolnieniach"