Strażnikom, którzy złamali przepisy grozi wydalenie ze służby

Zgodnie z zapisami artykułu 232 Ustawy o Służbie Więziennej funkcjonariuszom
może zostać wymierzona kara dyscyplinarna od nagany do wydalenia
ze służby włącznie. Fot. Martyna Sokołowska

Wobec funkcjonariuszy z Zakładu Karnego w Uhercach Mineralnych, którzy mieli dopuścić się nieprawidłowości podczas konwojowania więźnia w leskim szpitalu, zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne. Sprawą zajmuje się też prokuratura.

Czynności wyjaśniające w tej sprawie prowadzone przez Okręgowy Inspektorat Służby Więziennej w Rzeszowie potwierdziły, że podczas pilnowania osadzonego w leskim szpitalu przez dwóch funkcjonariuszy z Zakładu Karnego w Uhercach Mineralnych, doszło do nieprawidłowości. Strażnicy, zgodnie z przepisami, mieli pilnować więźnia przez całą dobę. Jak wynika z ustaleń, funkcjonariusze mieli jednak samowolnie i bez informowania przełożonych opuszczać strzeżone miejsce.
Po kontroli, które potwierdziły nieprawidłowości, w stosunku do funkcjonariuszy zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne. Obejmie nie tylko strażników – konwojenta i dowódcę konwoju, którzy mieli pilnować hospitalizowanego więźnia, ale także ich przełożonego. Potrwa co najmniej 30 dni i jeśli postępowanie dowodowe potwierdził, że strażnicy złamali przepisy, strażnikom grozi nawet wydalenie ze służby.
Materiały w tej sprawie zostały także skierowane do Prokuratury Rejonowej w Lesku i dotyczą możliwości popełnienia przestępstwa w związku z niedopełnieniem obowiązków przez trzech funkcjonariuszy. Czyn ten zagrożony jest karą do trzech lat pozbawienia wolności.
Przypomnijmy; do zdarzenia doszło 3 stycznia. Dwóch funkcjonariuszy przywiozło wówczas do szpitala w Lesku jednego z osadzonych, który wymagał hospitalizacji. Zgodnie z przepisami, więzień ma być pilnowany przez całą dobę, a strażnicy nie mogą opuszczać pilnowanego miejsca. Okazało się jednak, że złamali przepisy i opuścili to miejsce – co potwierdziły m.in. nagrania z monitoringu. Gdy informacja dotarła do przełożonych strażników, na miejsce zostali wysłani funkcjonariusze na podmianę.
Kierownictwo służby więziennej nie informuje o tym, jak strażnicy, którzy dopuścili się nieprawidłowości, tłumaczą swoje zachowanie.

Martyna Sokołowska

Leave a Reply

Your email address will not be published.