Strzelać do wilka?

Fot. arch. prywatne

Rozmowa Super Nowości z MARKIEM ZDEBEM, członkiem Polskiego Związku Łowieckiego w Rzeszowie

– Naukowcy już dawno stwierdzili, że wilków
w Polsce jest za dużo i potrzebna jest racjonalna gospodarka tym gatunkiem. Wilk jest ozdobą przyrody i powinien w niej mieć ściśle określone miejsce. Można to zrobić tylko poprzez racjonalny odstrzał, opracowany przez grono naukowców – uważa Marek Zdeb, członek Polskiego Związku Łowieckiego w Rzeszowie.

– Temat wilków wraca w ostatnich czasach jak bumerang. Tym razem mamy jednak do czynienia z sytuacją bez precedensu. Jak relacjonują pilarze, trzy drapieżniki zbliżyły się do nich na odległość zaledwie kilku metrów. Co mogło być powodem tego niespotykanego zachowania drapieżników i czy faktycznie mogły zrobić pilarzom krzywdę?
– Oczywiście, że mogły zrobić krzywdę. Widocznie te wilki uznały pilarzy za łatwą zdobycz, za którą nie trzeba się trudzić, męczyć i biegać po lesie. Nie ma takiego gatunku zwierzyny, łącznie z człowiekiem, który jeżeli ma do wyboru łatwą zdobycz i trudną, wybierze trudną. Wybierze coś łatwego, za czym nie musi ganiać i się męczyć. Mogło być również tak, że zwęszyły u pilarzy zapach ich jedzenia i chciały to zjeść. A dzieje się często tak dlatego, że nieodpowiedzialni turyści lub pseudoekolodzy dokarmiają dziką zwierzynę ludzkim jedzeniem lub pozostawiają takie jedzenie w koszach na biwakach czy przy ogniskach. Jako łatwo zdobyte pożywienie przyciąga to zwierzynę i przyzwyczaja, gdzie można je łatwo znaleźć. Mamy przykłady penetracji śmietników przez niedźwiedzie, przykład żubra chodzącego po wsiach za jedzeniem i obecnie dochodzi do tego wilk.
– Ostatnio głośno było o wilkach, które wtargnęły na posesję i w obecności trojga dzieci rozszarpały psa. Dlaczego wilki coraz mniej boją się ludzi? Z czego to wynika?
– Wilki zatracają instynkt strachu przed człowiekiem. Doskonale zdają sobie sprawę z tego, że to człowiek się ich boi i jest wobec wilka bezbronny. Zauważmy to na przykładzie psa. Nawet najmniejszy pies, jeżeli wyczuje u człowieka strach, który powoduje wydzielanie się specyficznego zapachu wyczuwalnego przez te zwierzęta, będzie człowieka atakował. Wilki doskonale zdają sobie sprawę ze swej siły i z tego, że człowiek nic mu nie zrobi. A że człowiek sobie pokrzyczy i powrzeszczy, wilkowi nie robi żadnej krzywdy, więc dlaczego ma się tych wrzasków bać? Wilkom najłatwiej znaleźć jedzenie w pobliżu ludzkich gospodarstw, gdzie znajdują się gospodarskie zwierzęta i domowe psy, które są przysmakiem dla wilków. Niestety, tak się będzie działo coraz częściej, aż przyjdzie moment ataku na człowieka i dojdzie do tragedii. Tylko wtedy większość pseudoobrońców zamilknie lub będzie szukać coraz to większych bzdurnych usprawiedliwień dla wilków.
– Czy wilki mogą być niebezpieczne dla ludzi?
– Wilki zawsze były, są i będą niebezpieczne dla człowieka. Mniej groźny dla człowieka jest pojedynczy wilk, który podczas spotkania wilk – człowiek ocenia szanse na równe i może się wycofać. Gorzej jak będzie przy nas pies, to pojedynczy wilk będzie próbował ataku i porwania psa. Natomiast dwa wilki lub wataha nie boi się niczego. Atak na zwierzynę przebiega w sposób doskonale zorganizowany z podziałem na role i zadania i wtedy pojedynczy człowiek stanie się łatwym łupem. A w obecnej sytuacji takie niebezpieczeństwo zbliża się do ludzi bardzo szybkimi krokami.
– Jak w takim razie zachować się, kiedy staniemy oko w oko z wilkiem?
– Nie ma na to złotego środka. Jeżeli spotkamy pojedynczego wilka, to starajmy się znaleźć jakieś drzewo, aby mieć oparcie na plecy, w ręce mieć długi kij, aby było się czym bronić, wymachiwać i krzyczeć, aby wilk uznał, że jesteśmy silniejsi niż on i tylko wtedy zrezygnuje z ataku. Rozważmy, co będzie jak nie będziemy mieć oparcia. Przy ataku 70- kilogramowego wilka nie jesteśmy w stanie utrzymać się na nogach, wtedy jest po nas. Przy ataku większej liczby wilków pojedynczy człowiek nie ma najmniejszych szans.
– Czy Pan miał kiedyś taką sytuację – sam na sam z wilkiem?
– Będąc na polowaniu ze swoim psem spotkałem pojedynczego wilka, idącego wprost na mnie. Miałem załadowaną broń i wiedziałem, że w razie ataku mam czym się obronić. Z mojej strony nie było żadnych negatywnych emocji, stanąłem i popatrzyłem na wilka. On się zatrzymał i bacznie obserwował mnie i psa. Wtedy ja energicznie ruszyłem w jego kierunku. Wilk zmierzył mnie wzrokiem, widocznie uznał, że jestem silniejszy niż on, odwrócił się i poszedł w zarośla. Znamienne było zachowanie się psa, który zna zwierzynę, na którą poluję i się jej nie boi. Wilka nie zna i nigdy nie widział, a jednak jak go zobaczył i wyczuł, to położył uszy po sobie, ogon opuścił na dół i przytulił się do moich nóg. Widoczny wyraźnie był strach u psa.
– Czy faktycznie wilków jest za dużo i to może być powodem ich coraz częstszego zapuszczania się do wiosek i miast?
– Oczywiście, że wilków jest za dużo. Okolice Rzeszowa czy z południa, czy z północy są pełne wilków. Wilki żyją w watahach, zajmują określone terytorium, gdzie panuje ścisła hierarchia. W przypadku przegęszczenia takiej watahy i zmniejszającej się ilości pokarmu wilki stojące najniżej w hierarchii są po prostu z niej wyrzucane. Również młode, silne dorastające samce odłączają się od watah i szukają nowego terytorium do założenia rodziny. Tak stało się z wilkami w Bieszczadach, gdzie dzików już nie ma, a sarny i jelenie zostały w większości wyrżnięte przez wilki. W Bieszczady ściągają wilki ze Słowacji i z Ukrainy, bo tam się do nich strzela, a w Polsce mają święty spokój, ciszę i łatwe żarcie. Dlatego w Bieszczadach jest ich tak dużo i nie mają co jeść, dlatego muszą szukać nowego terenu i rozprzestrzeniły się po całej Polsce. Dopóki będą miały w lesie co jeść, to będą siedzieć w lesie, a po łatwe jedzenie i przysmaki będą coraz częściej zaglądać do wiosek i miast.
– Za każdym razem, kiedy media informują o ataku wilków, pojawiają się głosy, aby do wilków strzelać, jak np. dzieje się to w sąsiedniej Słowacji. Jakie jest Pana zdanie w temacie odstrzału wilków?
– Poważni naukowcy już dawno stwierdzili, że wilków w Polsce jest za dużo i potrzebna jest racjonalna gospodarka tym gatunkiem. Wilk jest ozdobą przyrody i powinien w niej mieć ściśle określone miejsce. Można to zrobić tylko poprzez racjonalny odstrzał, opracowany przez grono naukowców.
– Czy stosowane w Polsce metody „walki” z wilkami są wystarczające? Czy odstrzał pojedynczych sztuk, jakie może zlecić GDOŚ, ma sens?
– W Polsce obecnie nie ma walki z wilkami. W Polsce prowadzimy przez nikogo niekontrolowane rozmnażanie wilków. W Polsce nikt nie liczy strat ponoszonych przez Skarb Państwa wynikających z hodowli w polskich lasach wilków. Liczone są tylko straty w gospodarstwach rolnych. Częściowy odstrzał spowoduje, poza zmniejszeniem ich liczby jeszcze inną niepodważalną korzyść: wyrobi u wilków strach przed człowiekiem, który to w coraz większym stopniu zatracają. Wilk wróci na swoje miejsce do lasu i nie będzie zarzynał psów i niepokoił lokalnej społeczności. Tylko w ten sposób zostanie odzyskany dla naszej przyrody jako jej naturalny regulator, bo obecnie jest coraz większym szkodnikiem.
– Czy wilki są potrzebne naturze?
– Oczywiście, wilk jest potrzebny naturze, ale w ściśle określonych ramach. Opowiadanie bajek przez pseudoochroniarzy jakoby to wilk polował tylko na kalekie i chore zwierzątka jest wierutną bzdurą i kłamstwem. Wilki zarzynają przede wszystkim cielaki, łanie, bo te nie mają się jak bronić, bo nie mają poroża. Nie ma przychówku i zwierzyny coraz mniej. Zarzynają najładniejsze byki, dlatego że atakująca wataha nagania takiego byka w gęste zarośla i wtedy zwierzę staje się bezbronne. Duże poroże zawadza o krzaki i nie pozwala to zwierzęciu na obronę. Jak zmniejszy się populacja wilka, to wtedy zainteresuje się zwierzyną słabszą jako łatwiejszym łupem.
– Jakie widzi Pan rozwiązanie „problemu” z wilkami? Czy obowiązujące w Polsce przepisy dotyczące wilków powinny zostać zmienione?
– Nadszedł najwyższy czas, aby uporać się z problemem wilków. Trzeba wreszcie dać głos poważnym naukowcom, a nie nieudacznikom z pseudoochroniarskich organizacji. Tylko ludzie nauki z odpowiednim doświadczeniem naukowym i praktycznym są w stanie rzetelnie podejść do tego tematu i na podstawie rzetelnie i uczciwie przeprowadzonych badań są w stanie wypracować odpowiednie rozwiązania dotyczące odpowiedniego zagęszczenia populacji na danym terenie, a tylko myśliwi są w stanie przeprowadzić prawidłową redukcję zagęszczenia. Nie doprowadźmy do sytuacji, w której lokalne społeczeństwo weźmie sprawy w swoje ręce, bo nie będzie wtedy wilka, gdyż nie wiadomo kiedy i jakimi sposobami zostanie on wytępiony. Tylko myśliwi są w stanie ochronić wilka przed zagładą, tak jak uczynili to wobec wielu innych zwierząt. Przykładem mogą być: bóbr, żubr czy łoś.

4 Responses to "Strzelać do wilka?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.