
RZESZÓW. Zdalne zajęcia na studiach podyplomowych Uniwersytetu Rzeszowskiego to fikcja?
Student studiów podyplomowych narzeka na brak zajęć i utrudniony kontakt z wykładowcami. Uczelnia twierdzi, że nie zaobserwowała żadnych zaniedbań i sugeruje zgłoszenie sprawy do prorektora.
W czasie pandemii koronawirusa uczelnie zdecydowały się na zwolnienie studentów z części opłat czesnego. Osoby, które wciąż muszą płacić 100 proc. narzekają m.in. na brak kontaktu z wykładowcami. – Rektor podjął decyzję o zwolnieniu o 20 proc. z czesnego m.in. studentów zaocznych. Słuchacze studiów podyplomowych mają płacić normalnie 100 proc. Lekcje zdalne nie funkcjonują, nie ma na bieżąco kontaktu z wykładowcami. Czujemy się traktowani bardzo niesprawiedliwie – pisze do redakcji „Super Nowości” jeden ze studentów.
Okazuje się, że studenci studiów podyplomowych są w tym przypadku jednostką najbardziej poszkodowaną, gdyż 20 proc. zwolnień z czesnego obejmuje studentów studiów niestacjonarnych, kształcących się na studiach prowadzonych w języku obcym i cudzoziemców, którzy studiują na kierunkach prowadzonych w języku polskim. Cała reszta płaci 100 proc. czesnego (w przypadku studiów podyplomowych na UR – 3950 zł). Podobna sytuacja z opłatami jest na Politechnice Rzeszowskiej, gdzie studenci studiów niestacjonarnych są również zwolnieni z 20 proc. czesnego.
Zdaniem rzecznika UR, zajęcia na studiach podyplomowych odbywają się normalnie, co powyższe zarzuty studenta stawia w świetle bezpodstawnych oskarżeń. – Wedle mojej wiedzy wszystkie zajęcia na studiach podyplomowych odbywają się normalnie. Nic mi nie wiadomo o niefunkcjonujących lekcjach. Jeżeli faktycznie są jakieś problemy, to wszystkie tego rodzaju kwestie powinny być zgłaszane do prorektora ds. studenckich i kształcenia – tłumaczy Maciej Ulita.
Jeżeli problem z zajęciami faktycznie istnieje i student chciałby w jakikolwiek sposób interweniować, to w pierwszej kolejności powinien zgłosić sprawę do kierownika studiów podyplomowych. – Jak to nie poskutkuje, to student powinien zgłosić sprawę do dziekana – słyszymy od pracownika jednej z rzeszowskich uczelni. Niemniej jednak, gdy pomimo jawnych zaniedbań ze strony jakiejkolwiek uczelni głosy studentów pozostaną bez odzewu, pozostaje im ostatnie wyjście – droga sądowa. Nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, że na „biurko sekretariatu” nie wpłynęła oficjalnie żadna skarga.
Rafał Bolanowski



4 Responses to "Studenci czują, że są traktowani bardzo niesprawiedliwie"