Studenci Politechniki wracają ze strefy zagrożenia

GIS odradza podróżowanie do krajów południowo-wschodniej Azji.

Liczba ofiar śmiertelnych z powodu zakażenia koronawirusem wzrosła do 81.

Kolejni studenci Politechniki Rzeszowskiej, którzy byli na wymianie studenckiej w Wuhan, są już w Polsce. Jeden z trojga, którzy przyleciała w sobotę do Warszawy miał lekką gorączkę. Cała grupa trafiła na obserwację do szpitala. Główny Inspektor Snitarny poinformował, że nie ma wobec nich podejrzeń o zakażenie koronawirusem. W chińskim mieście, w którym wybuchła epidemia nadal pozostaje ośmioro studentów. Według relacji Polaków, warunki są trudne, bo w akademiku jest tylko 15 stopni.

– Już dziesięć osób z całej grupy, która była w Wuhan jest na terenie Polski. Dwie są w podróży po Azji. Mają zabukowane bilety. Spodziewamy się ich w najbliższych dniach – informuje Jan Rybak, rzecznik Politechniki Rzeszowskiej.

Podkarpacki Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny poinformował, że „na teren województwa podkarpackiego powróciły 4 osoby, wszystkie poddane były weryfikacji pod kątem stanu zdrowia. Osoby przebywające aktualnie na terenie województwa są zdrowe, a dla bezpieczeństwa objęto ich nadzorem epidemiologicznym”. „W najbliższym czasie planowany jest powrót na teren województwa kolejnej 1 osoby. Grupa trzech studentów z Podkarpacia, którzy powrócili w dniu 25 stycznia do Polski profilaktycznie została skierowana na obserwację w szpitalu specjalistycznym poza województwem podkarpackim” – czytamy w komunikacie dr Adama Sidora.

– Według mojej wiedzy dwóch dziś miało wyjść, a jeden miał pozostać, ale nie ze względów epidemiologicznych, tylko medycznych. Ten, który pozostał, miał lekką gorączkę, ale oni byli przede wszystkim zmęczeni, odwodnieni. Nie są uznani za podejrzanych o zakażenie koronawirusem – podkreśla w rozmowie z nami Jan Bondar, rzecznik Głównego Inspektora Sanitarnego. Dwie osoby, które przyleciały w niedzielę mogły wrócić do domu.

W Wuhan nadal jest 8 studentów Politechniki. – Przebywają na terenie kampusu, którego nie mogą opuszczać. Osoby z zewnątrz nie mają do niego wstępu, przez co maleje ryzyko zarażenia. Ich sytuacja nie jest komfortowa, ale trzeba mieć na uwadze, że kampus jest wielkości Rzeszowa. Studenci mogą korzystać ze sklepów i innych usług, więc nie ma potrzeby, aby go opuszczali – zaznacza Jan Rybak. – Służby epidemiologiczne codziennie dopytują ich o stan zdrowia. Wszyscy czują się dobrze – dodaje. Przedstawiciele uczelni są w stałym kontakcie z młodzieżą, a także ambasadą Polską w Pekinie.

Główny Inspektor Sanitarny na bieżąco monitoruje sytuację. – Rozmawialiśmy ze studentami w Wuhan. Jeden z tych, którzy już wrócili mówił, że warunki są dosyć trudne. W akademiku jest zimno, a ogrzewanie jest dodatkowo płatne. Jeśli śpi się w pokoju, w którym jest 15 stopni, można zachorować. Nie mamy jednak informacji, żeby któryś z nich miał objawy koronawirusa – mówi Jan Bondar.

Wirus nie taki zjadliwy jak przewidywano

Rzecznik GIS stara się uspokajać. Przypomina, że w Chinach trwa sezon grypowy. – W Polsce lekarze zgłaszają, że co roku grypa dotyczy przynajmniej kilku procent populacji. Od jesieni do wiosny choruje koło 1 mln osób. Tych przypadków jest więcej, bo nie każdy to zgłasza. Załóżmy, że u nas tych cięższych przypadków jest 10 proc. W Chinach 10 proc. to 150 mln ludzi – zauważa Jan Bondar, rzecznik Głównego Inspektora Sanitarnego.

W poniedziałek chińska Narodowa Komisja Zdrowia poinformowała, że liczba ofiar śmiertelnych z powodu zakażenia koronawirusa wzrosła do 81. Liczba osób zarażonych to 2744.

– Oczywiście nie wiemy jak to się rozwinie i czy nie będzie mutacji wirusa, natomiast generalnie wydaje mi się, że więcej ludzi w Chinach umiera na grypę – stwierdza Jan Bondar. – Nawet jeśli dane z Chin są zaniżone, co jest zresztą bardzo prawdopodobne wydaje się, że zjadliwość koronawirusa jest znacznie mniejsza niż obawiano się na samym początku i na pewno znacznie mniejsza niż od tego sprzed 18 lat – nie ma wątpliwości. Chiny były wtedy mocno  krytykowane za lekceważenie zagrożenia wirusem SARS, dlatego zapewne teraz chcą pokazać światu, jak sprawnie i szybko działają.

Wioletta Kruk

Leave a Reply

Your email address will not be published.