Świątek w III rundzie Australian Open

– Jestem bardzo zadowolona z dzisiejszego meczu i już czekam na 3. rundę. Dziękuję Wam za wsparcie i kibicowanie na trybunach – słyszałam Was (to dodaje skrzydeł) – napisała Iga Świątek po triumfie w II rundzie AO. Fot. Facebook Iga Świątek

Rozstawiona z „15” Iga Świątek pokonała włoską tenisistkę Camilę Giorgi 6:2, 6:4 w drugiej rundzie wielkoszlemowego Australian Open. O awans do 1/8 finału turnieju w Melbourne zagra z Francuzką Fioną Ferro.

Już na samym początku podopieczna trenera Piotra Sierzputowskiego miała okazję na przełamanie. Wówczas jeszcze jej się to nie udało, ale w trzecim i piątym gemie już tak. Przy prowadzeniu 4:1 sama dwukrotnie była bliska straty podania, ale w kluczowym momencie dwukrotnie zapunktowała bezpośrednio dzięki serwisowi. W końcówce tej partii rywalka miała jeszcze jedną okazję na zmniejszenie straty, ale faworytka szybko zażegnała niebezpieczeństwo. Po 34 minutach
– ku radości dość dużej grupy polskich kibiców, którzy zasiedli na trybunach – Świątek objęła prowadzenie w całym spotkaniu. Grała spokojnie i uważnie. Znana z szybkiej i agresywnej gry Giorgi pomogła jej zaś nieco. W pierwszym secie grająca z obandażowanym lewym udem tenisistka miała cztery podwójne błędy serwisowe i aż 15 niewymuszonych.
Druga odsłona również zaczęła się po myśli Polki. Przy jej prowadzeniu 2:0 sytuacja się nieco skomplikowała. Przeciwniczka nie zamierzała się zbyt szybko poddawać i zapisała na swoim koncie trzy gemy z rzędu. Niewiele brakowało, by doszedł do tego kolejny, ale Świątek dzięki asom wybroniła się, gdy była dwukrotnie o punkt od straty podania. Po chwili sama zaliczyła przełamanie, dzięki czemu uspokoiła nieco sytuację. W dwóch ostatnich gemach nie oddała tenisistce z Italii ani jednego punktu. – Czuję się świetnie, zyskałam pewność siebie. Dwa lata temu gra Camili była dla mnie za szybka. Od tego czasu zrobiłam jednak duży postęp. Udało mi się dziś dominować. Jestem ambitna, więc mam swoje własne oczekiwania co do tego występu, ale nie chcę ich zdradzać. Mam w sztabie psycholożkę, która pomaga mi w poradzeniu sobie z tym. Jeśli chodzi o ten turniej, to nie mam nic do stracenia – zaznaczyła w pomeczowym wywiadzie Świątek. Łącznie w 80-minutowym meczu Polka miała po 17 uderzeń wygrywających i niewymuszonych błędów. Włoszkę pogrążyły te drugie – zanotowała ich 31, przy 11 winnerach.
Zawodniczka z Raszyna 12 miesięcy temu zatrzymała się w Melbourne na 1/8 finału. W środę wygrała 9. mecz z rzędu w Wielkim Szlemie. O wydłużenie serii powalczy w piątek z Ferro, z którą nigdy wcześniej nie spotkała się na korcie. Zajmująca 46. miejsce na światowej liście Francuzka w drugiej rundzie pokonała rozstawioną z numerem 17. reprezentantkę Kazachstanu Jelenę Rybakinę 6:4, 6:4. 23-letnia zawodniczka, która urodziła się w Belgii, najlepiej jak na razie radzi sobie na kortach ziemnych. Oba tytuły WTA, które ma w dorobku (w Lozannie w 2019 r. i w Palermo w poprzednim sezonie), wywalczyła właśnie na takiej nawierzchni. Jako ulubiony turniej wskazuje French Open, w którym w ubiegłym roku dotarła do 1/8 finału, co jest jej najlepszym wynikiem w Wielkim Szlemie. W Melbourne po raz pierwszy zameldowała się w III rundzie.
Świątek jest ostatnią reprezentantką kraju, która pozostała w stawce w singlu. Zarówno rozstawiony z „26” Hubert Hurkacz, jak i Kamil Majchrzak przegrali mecze otwarcia.
mj

Leave a Reply

Your email address will not be published.