
RZESZÓW. – Wciskam przycisk i czekam. Przejeżdżają samochody, myślę, że zaraz włączy mi się zielone, a tu nic. Kolejna zmiana, a ja znowu stoję i czekam. Odjechał mi jeden autobus, potem kolejny, a światła na przejściu dla pieszych zaświeciły się na zielono dopiero po dwóch zmianach świateł dla samochodów. Czy to jest normalne? – pyta Dorota.
Nasza Czytelniczka chciała przejść przez aleję Rejtana przy skrzyżowaniu z ul. Lwowską. Podobne problemy mają mieszkańcy Rzeszowa również na innych przejściach dla pieszych. Kłopot z przedostaniem się na drugą stronę ulicy mają również ci, którzy chcą się przedostać przez ul. Dąbrowskiego przy skrzyżowaniu z al. Powstańców Warszawy.
– Stoję z dzieckiem i czekam. Samochody, które jadą obwodnicą mają zielone, ale piesi chcący przejść, muszą stać na czerwonym, choć zwykle świeciło się wówczas zielone – skarży się Anna, mama 4-letniej Tosi, która każdego dnia musi pokonać to skrzyżowanie.
Problem z sygnalizacją świetlną w Rzeszowie trwa i trwa. Mieszkańcy się skarżą, a miasto stara się opanować sytuację. Dlaczego piesi mają tak ustawioną sygnalizację, że muszą bardzo długo czekać, żeby przejść przez pasy np. na ul. Dąbrowskiego?
– Tam jest dość długi cykl, żeby wymusić wyjazd samochodów z ul. Podkarpackiej – wyjaśnia Piotr Magdoń, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg w Rzeszowie. – Chodzi o to, żeby nie było korków – zaznacza.
Jednak dyrektor zarzekł się, że jeszcze raz sprawdzi sytuację, bo jak powiedział, teraz światła ustawia hiszpańska firma odpowiedzialna za system transportowy w Rzeszowie i mogli coś namieszać w sygnalizacji.
bsz



10 Responses to "Światła na przejściach nie dla pieszych"