
MIELEC. Czy tak ma wyglądać gospodarność?
Z systemem włączania i wyłączania oświetlania miasta jest coś nie tak. Kiedyś mielczanie – również na łamach Super Nowości – narzekali, że lampy gasną wczesnym rankiem, kiedy jest jeszcze ciemno. Teraz z kolei jest odwrotnie: latarnie świecą się w jasny dzień na niekorzyść podatników, ale ku uciesze Zakładu Energetycznego.
– Denerwuje mnie, kiedy o godz. 7 są włączone lampy. To są konkretne złotówki wyciekające z budżetu miasta – irytuje się radny Mieczysław Wdowiarz. – Myślę, że w przestrzeni publicznej powinniśmy prowadzić taką politykę, jak w domu, gdzie jak jest jasno w pokoju, to wyłączam światło. Natomiast tutaj mam wrażenie, że działamy na korzyść Zakładu Energetycznego, ale na pewno nie na korzyść podatników – dodaje Wdowiarz.
O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy Annę Karwacką z magistratu: – Cały czas korygujemy oświetlenie na miejskich osiedlach, biorąc pod uwagę zmiany wschodu i zachodu słońca w zależności od poru roku – zapewnia urzędniczka. – System sterowania oświetleniem z przyczyn technicznych nie daje nam jednak możliwości codziennego ustawienia godziny włączenia i wyłączenia latarni z uwzględnieniem aktualnych warunków meteorologicznych.
– Należy zwrócić uwagę, że w dzień słoneczny wcześniej robi się widno oraz później robi się ciemno. Odwrotnie jest natomiast w dzień pochmurny – zaznacza. – W trosce o bezpieczeństwo mieszkańców system ustawiony jest w taki sposób, by nie dopuścić do sytuacji, że w pochmurny dzień na którymś z osiedli latarnie włącza się zbyt późno.
Paweł Galek


