
SANDOMIERZ. Rolnicy na spotkaniu z premierem Mateuszem Morawieckim w bojowych nastrojach i z nietypowym prezentem.
Mieli biało-czerwone flagi, nieśli na ramionach czarną trumnę z przybitą do niej głową świni i rozwiesili transparent z hasłem „Zniewoleni przez Unię Europejską i Ukrainę rolnicy z ziemi sandomiersko-opatowskiej”. Na krajowej konwencji Prawa i Sprawiedliwości, która w minioną niedzielę odbyła się w Sandomierzu, na premiera Morawieckiego czekali zwolennicy, ale i przeciwnicy.
19 sierpnia sandomierski Rynek wypełnił się zwolennikami Prawa i Sprawiedliwości, którzy na spotkanie z premierem Morawieckim i innymi prominentnymi politykami tej partii przybyli z całego regionu. Było patriotycznie i patetycznie. Premier przemawiał do zgromadzonych ponad pół godziny, a jego słowa wzbudziły wielokrotny entuzjazm. Konwencja miała dotyczyć przede wszystkim spraw kojarzonego z sandomierszczyzną rolnictwa, nie zabrakło jednak mocnej krytyki opozycji i mobilizacji przed nadchodzącymi wyborami.
– Nie znam jeszcze numeru listy, jaką wylosujemy, ale chciałbym, żeby w wyniku tej kampanii, w wyniku tego, co powiemy naszym obywatelom, żebyśmy byli numerem jeden. Dzięki temu, będziemy mogli zmieniać w samorządzie Polskę na lepsze, tak jak zmieniamy ją w rządzie – dodał.
Szef rządu zapowiedział, na poprawę dróg lokalnych przeznaczone zostanie sześć razy więcej środków na niż w czasach koalicji PO-PSL. PiS i rząd będą chciały także ułatwić prowadzenie działalności gospodarczej, upłynnić kwestie płatności.
Moc obietnic
Wśród interesujących rolników, nie zabrakło zapowiedzi zwiększenia dopłat do paliwa rolniczego. Na ubezpieczenie rolnicze rząd ma natomiast po wyborach przekazać dwa razy więcej środków niż poprzednia ekipa rządząca.
– Przeznaczymy również znacząco więcej środków na kompensacje dla rolników w związku z suszą. To będą dwa razy wyższe sumy niż to, co przeznaczył PSL – mówił do zgromadzonych na rynku premier Mateusz Morawiecki.
Na spotkanie z premierem nie zostali wpuszczeni rolnicy, którzy mają do rządów PiS wiele zastrzeżeń.
– Chcemy normalnie żyć i pracować – mówili rolnicy. – Tak źle nie było od wielu lat. U sadowników owoce zostają na krzakach, bo nie opłaca się ich zrywać. Obiecuje się nam złote góry, wielką pomoc, a są to tylko mrzonki. Świnie musimy wybijać, a nasze straty są ogromne.
Do protestujących rolników podszedł minister rolnictwa Jan Ardanowski. Polityczny wiec nie był jednak najlepszym miejscem do rozmów.
Wszystkie granice zostały już przekroczone
Do symbolicznej trumny jeden z rolników przybił kartkę z apelem skierowanym do premiera, napisał w nim m.in. celem naszym jest zdecydowana obrona interesów producentów rolnych i polskich konsumentów. – Wynika to z dużego zagrożenia naszych gospodarstw rodzinnych, w powiązaniu z zagrożeniem rynku wewnętrznego dla naszej produkcji i zagrożenia zdrowia i życia polskich konsumentów, ukierunkowanych na zakupy w zachodnich marketach żywności pochodzącej w zdecydowanej większości z importu. W naszych postawach nie ma jakichkolwiek uprzedzeń, złego nastawienia, wrogości, czy niezdrowej konkurencji… I dalej: rolnicy oczekują wsparcia od strony rządu i szybkiego przystąpienia do współpracy w naprawie obecnych karygodnych zaniedbań. Nie chcemy być wykorzystywani przez wszelkiej maści rynkowych spekulantów i zaniedbywanie przez nieudolnych urzędników. Wszelkie złe granice zostały już z waszej strony dawno przekroczone… Klakierzy są panu niepotrzebni, ponieważ są nastawieni na indywidualne korzyści. Będziemy się organizować w struktury niezależne, ale twórcze, gotowe działać jedynie w interesie wspólnego polskiego dobra – napisał Michał Kołodziejczak.
mrok



3 Responses to "Świńską głowę przybili do trumny"