Syn zmasakrował matkę maczetą

W folii zabezpieczona przez policjantów maczeta, którą syn zaatakował matkę. Fot. Archiwum strzyżowskiej policji
W folii zabezpieczona przez policjantów maczeta, którą syn zaatakował matkę. Fot. Archiwum strzyżowskiej policji

PSTRĄGOWA, POW. STRZYŻOWSKI. 50-latek długo dochodził do siebie na oddziale toksykologicznym; dopiero po kilkudziesięciu godzinach lekarze podjęli decyzję o wypuszczeniu go ze szpitala.

Do dramatycznych scen doszło w jednym z domów w Pstrągowej. Mężczyzna w pijanym amoku zaatakował maczetą swoja matkę. Lista zadanych ran jest długa – m.in. obciął jej palca i połamał obydwie ręce. Kobieta cudem przeżyła i trafiła do szpitala. Prawdopodobnie gdyby nie córka kobiety, a siostra napastnika, 81-letnia kobieta zostałaby zamordowana.

W Pstrągowej nawet najstarsi mieszkańcy nie pamiętają tak brutalnego ataku, do jakiego doszło w poniedziałek o godzinie 16. Z jednego z domów do dyżurnego strzyżowskiej policji zadzwoniła przerażona kobieta, która oznajmiła funkcjonariuszowi, że jej brat urządził w domu istną rzeźnię, atakując własna matkę maczetą. Na miejsce natychmiast wysłani zostali policjanci. Sprawca tej jatki ani myślał poddać się dobrowolnie, był niesamowicie agresywny, ale policjanci bardzo szybko obezwładnili go. To nie koniec, bo mężczyzna nie chciał uspokoić się w radiowozie i tam również ogarnął go dziki szał, ale i tym razem policjanci go spacyfikowali.

Poszło o pieniądze na alkohol
Gdy mundurowi zajmowali się furiatem, w drodze do szpitala znajdowała się jego 81-letnia matka. Obrażenia były niezwykle poważne. – Syn odciął kobiecie kciuk, złamał obie ręce, zranił kobietę w głowę i szyję – mówi aspirant Katarzyna Ciuba ze strzyżowskiej policji.

Mundurowi mówią Super Nowościom, że gdyby nie szybka reakcja córki zaatakowanej kobiety, to w domu mogło dojść do brutalnego zabójstwa. A jaki był powód tak niebywałej agresji ze strony napastnika? Prozaiczny. – Mężczyzna zażądał od swojej matki pieniędzy na alkohol. Kiedy spotkał się z odmową, zaczął wymachiwać maczetą w kierunku kobiety, po czym ją zranił – mówi asp. Ciuba.

Od policjantów usłyszeliśmy, że rodzina nie miała założonej niebieskiej karty, czyli procedury dotyczącej przemocy w rodzinie. Co więcej, funkcjonariusze ze Strzyżowa nie odnotowali w domu, w którym doszło do makabrycznych wydarzeń, żadnej interwencji.

Napastnik trafił na toksykologię
Mężczyzna w trakcie interwencji był pijany i dlatego podjęto decyzję o przewiezieniu go nie do aresztu, ale na oddział toksykologiczny do jednego z rzeszowskich szpitali. 50-latek długo dochodził do siebie, bo dopiero po kilkudziesięciu godzinach lekarze podjęli decyzję o wypuszczeniu go ze szpitala. – Mężczyzna usłyszał zarzut spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Został również złożony wniosek o jego tymczasowe aresztowanie. Na razie sąd jednak nie wydał decyzji w tej sprawie – mówi Dorota Roman, szefowa strzyżowskiej prokuratury. Agresorowi grozi 10 lat więzienia.

Grzegorz Anton

5 Responses to "Syn zmasakrował matkę maczetą"

Leave a Reply

Your email address will not be published.