Szaleniec zaatakował księdza i wycieczkę na Wawelu

To tym czarnym seatem szaleniec szarżował na Wawelu. Auto stało jeszcze kilka godzin po zdarzeniu na placu i było badane przez policjantów. Fot. PAP/Jacek Bednarczyk

KRAKÓW. Strażnicy wawelscy musieli strzelać w kierunku samochodu napastnika.

W środę (8.05) przed godziną 9 na terenie dziedzińca arkadowego na Wawelu doszło do mrożących krew w żyłach scen. Grzegorz S. (48 l.) zaatakował księdza i wycieczkę siekierą, chciał przejechać seatem jednego ze strażników wawelskich. Ten oddał strzał z pistoletu glock 17 w powietrze, po czym przestrzelił lewe, przednie koło w samochodzie napastnika. S. ani myślał odpuścić i zaczął kręcić kółka po placu. Dopiero policjanci zastawili mu radiowozem drogę i obezwładnili. Mężczyzna twierdził, że mieszka na… Wawelu i nie życzy sobie tam żadnych obcych ludzi. A wszystko to działo się tuż obok katedry wawelskiej, w której odbywała się msza święta. Uczestniczył w niej kardynał Stanisław Dziwisz.

S. wjechał na Wawel przez Bramę Herbową. Miał jednak kłopot, bo w pewnym momencie drogę zablokowali mu turyści. Wyskoczył więc jak szalony z samochodu, z siekierą i zaatakował wycieczkę. Do mężczyzny podszedł ksiądz-przewodnik, który chciał go uspokoić, ale 48-latek wpadł w jeszcze większą furię. Do jego samochodu dobiegli już zaalarmowani strażnicy wawelscy, którzy chwilę wcześniej zamknęli bramy, żeby uniemożliwić wyjazd desperatowi. Grzegorz S. postanowił ich rozjechać. Wówczas jeden z nich oddał w powietrze strzał ostrzegawczy z pistoletu. Na nic się to zdało, dlatego kolejny strzał – celny, strażnik oddał już w lewe koło szaleńca.

Leczył się psychiatrycznie?
Ten ani myślał poddać się i zaczął jeździć dookoła placu. Po chwili wcześniej zaalarmowani policjanci zajechali radiowozem drogę mężczyźnie. Jeden z nich dobiegł do drzwi i po krótkiej szarpaninie wyciągnął go z pojazdu. Następnie już razem z innymi funkcjonariuszami obezwładnili, jak się później okazało, mieszkańca krakowskiego Kazimierza.

Mężczyzna na pierwszy rzut oka sprawiał wrażenie osoby niezrównoważonej psychicznie. Policjantom niewiele powiedział. Głównie mówił, że mieszka na Wawelu i nie życzy sobie tam obcych ludzi. Wiadomo, że kilka lat temu był notowany za blokowanie bronami wejścia do prokuratury i budynku policji w Busku Zdroju.

Wiele wskazuje na to, że Grzegorz S. za swój czyn nie będzie odpowiadał, tylko trafi do szpitala psychiatrycznego.

ga

5 Responses to "Szaleniec zaatakował księdza i wycieczkę na Wawelu"

Leave a Reply

Your email address will not be published.