
SOPOT. 22 osoby ranne na ruchliwym deptaku.
32-letni mężczyzna, kierujący hondą, w sobotę przed północą wjechał w tłum ludzi w Sopocie. Rozpędzone auto wtargnęło na molo, gdzie kierowca zawrócił. Kiedy wracał w kierunku „Monciaka”, uderzył w drzewo.
Mężczyzna wjechał hondą na ul. Bohaterów Monte Cassino, zjeżdżał z góry tzw. Monciaka w dół i podczas tej jazdy potrącił 22 osoby. Następnie wjechał na drewnianą część molo, zawrócił i przy ul. Jana-Jerzego Haffnera uderzył w drzewo. Mężczyzna został pobity przez osoby, które go dopadły po tym, kiedy został wyciągnięty z auta. Na miejsce dotarli policjanci, którzy zapobiegli linczowi.
– Widziałem to, co wydarzyło się wczoraj wieczorem. Siedziałem na balkonie. Samochód jechał z dużą prędkością. Na ulicy był tłum. Ludzie uciekali jak – mówiąc kolokwialnie – króliki i zające, odskakując na boki. Kierowca pędził na dół. Później – jak się dowiedziałem – rozbił barierkę, wjechał na molo i tam zawrócił – powiedział pan Andrzej, jeden ze świadków zdarzenia.
Mężczyzna był trzeźwy. Niewykluczone, że był pod wpływem środków odurzających. Jest mieszkańcem Redy, znanym już policji. W przeszłości był podejrzany o udział w bójkach, uszkodzenie ciała. Jak ustalił reporter RMF FM, sprawca szalonego nocnego rajdu w przeszłości korzystał z pomocy psychiatrycznej.
W Sopocie aż huczy od plotek. Wśród nich pojawia się m.in. informacja, że mógł być to rodzaj zakładu o to, kto przejedzie samochodem przez ulicę Bohaterów Monte Cassino. Ulica ta jest wyłączona z ruchu, nawet dla rowerów.
TVN 24, TVP Info/ps


