Szczelna obrona, kiepski atak

Jeszcze przed przerwą Szymon Kaliniec skierował piłkę do bramki Elany, ale zdaniem sędziego uczynił to ze spalonego. Fot. Wit Hadło
Jeszcze przed przerwą Szymon Kaliniec skierował piłkę do bramki Elany, ale zdaniem sędziego uczynił to ze spalonego. Fot. Wit Hadło

APKLAN RESOVIA – ELANA TORUŃ. Rzeszowianie byli lepsi, ale zwycięstwa wciąż nie ma.

– Zagraliśmy na zero z tyłu. To był nasz priorytet w tym meczu – podsumował spotkanie Szymon Kaliniec, rozgrywający Apklan Resovii, która jeszcze nie posmakowała wygranej.

APKLAN RESOVIA 0
ELANA Toruń 0
APKLAN RESOVIA
: Daniel – M. Kantor, Makowski, Domoń, Mikulec, Antonik, Frankiewicz, Kaliniec, Buczek (90. Kwiek), Feret – Straszkewycz (72. Adamski)
ELANA: Nowak – Górka, Felsch, Kołodziejski, Dobosz, Kościelniak (90. Banach), Kryszak, Stefanowicz (46. Lenartowski), Zagórski (46. Stąporski), Wołkowicz – Kozłowski (73. Kraska).
Sędziował Grzegorz Kawałko (Białystok). Żółte kartki: Frankiewicz – Felsch. Czerwona kartka Frankiewicz (90. – druga żółta). Widzów 1500.

Gole są solą futbolu, ale czasem warto docenić bezbramkowy remis. – Ustrzegliśmy się kardynalnych błędów w obronie, co było naszą piętą achillesową. Dlatego szanujemy ten wynik. To, że Elana nie była dziś sobą, jest zasługą moich zawodników. Nie pozwolili rozgrywać przeciwnikom piłki od tyłu, zawiązywać akcji. Gdybyśmy tylko byli odrobinę skuteczniejsi w polu karnym torunian, radość byłaby pełna – stwierdził Szymon Grabowski, trener „pasiaków”. – Lubimy mieć piłkę, lecz Resovia podyktowała bardzo ciężkie warunki. Dobrze, że udało się zremisować – to już z kolei skrzydłowy Elany, Dominik Kościelniak.

Rafał Górak, opiekun gości, którzy tak udanie weszli w sezon, przypomniał piłkarską prawdę. – Jak nie można wygrać, należy zremisować. Jesteśmy beniaminkiem, nie w każdym meczu będziemy pokazywać piękną i efektowną grę. Przyszło nam się zresztą mierzyć z bardzo wymagającym przeciwnikiem. Potwierdziło się, iż Resovia gra lepiej, niż wskazuje na to miejsce w tabeli – komplementował gospodarzy.

A jednak mecz nie zachwycił. Piłkarze się starali, lecz brakowało jakości. Pierwszy celny strzał odnotowaliśmy dopiero w 19 minucie, dziesięć minut później gościom dopisało szczęście. Po „bombie” Mateusza Kantora z 35 metrów, futbolówka odbiła się od poprzeczki. Z dobitką pospieszył Szymon Kaliniec, trafił, ale ze spalonego, więc gol nie został uznany. Najlepszej okazji nie wykorzystał natomiast Kamil Antonik, który przed przerwą przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem Elany. Na początku II połowy resoviacy osiągnęli sporą przewagę, wykonywali sporo rzutów rożnych i autów, piłka przeszywała pole karne torunian, lecz żaden z gospodarzy nie umiał wbić jej do siatki. – Gra w ataku do poprawy – zgodził się Szymon Grabowski.

Tomasz Szeliga

[print_gllr id=242873]

2 Responses to "Szczelna obrona, kiepski atak"

Leave a Reply

Your email address will not be published.