Szczepienia w szkołach będą klapą?

W zależności od liczby chętnych, młodzież ma być szczepiona w szkole lub placówce medycznej. Fot. Wit Hadło

Do piątku dyrektorzy szkół mieli zebrać od uczniów deklaracje o chęci szczepienia przeciw COVID-19. Zainteresowanie? Marne.
W niektórych placówkach zgłosiło się kilka osób. W innych… okrągłe zero, a w stronę nauczycieli popłynęła fala agresji. – Kiedy o tym mówię, słyszę, że zachęcam do czegoś, co jest niesprawdzone. Otrzymuję różne wrogie telefony. Obrażają mnie i moją rodzinę do trzeciego pokolenia – wyznaje nam Marek Plizga, dyrektor III LO w Rzeszowie.

Zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Edukacji i Nauki, w pierwszym tygodniu nowego roku szkolnego nauczyciele rozmawiali z uczniami i informowali o możliwości szczepień. Były dedykowane spotkania z młodymi ludźmi oraz opiekunami, na ich skrzynki trafiały materiały edukacyjne. A już od poniedziałku, 6 września, dyrektorzy mieli zbierać deklaracje oraz wypełnione formularze ze zgodą. Ten tydzień miał upłynąć pod znakiem szczepień. Przynajmniej w teorii.

Jak wygląda rzeczywistość?

– Do piątku nie wpłynęła żadna deklaracja. Mieliśmy spotkania ze wszystkimi rodzicami. Wysłuchali, ale, niestety, nie wpłynęło to na nich – przyznaje Bożena Zięba, dyrektor SP nr 25 w Rzeszowie. – Część osób szczepienie ma za sobą. Nie mam jednak wiernych danych, bo anonimowa ankieta, którą zrobiliśmy, nie została w pełni wypełniona. Przypuszczam, że dotyczy to jednej czwartej dzieci od 12 lat – dodaje.
W szkołach średnich nie jest lepiej. W IV LO w Rzeszowie lista zamknęła się na dwóch chętnych.- Już w pierwszym tygodniu miałam spotkanie z rodzicami pierwszych klas w hali sportowej twarzą w twarz. Rekomendowałam ogólnodostępne punkty szczepień, które są praktycznie w całym mieście – zaznacza Danuta Stępień, dyrektor placówki. Słyszała od innych dyrektorów, że dostają telefony z pogróżkami. Wolała tego uniknąć. Nieprzyjemności i ją jednak dotknęły. – Zaplanowaliśmy wyjazd do szkoły w Niemczech. Warunkiem udziału jest paszport covidowy. Rodzic miał pretensję, argumentując, że przed wyjazdem uczeń zrobi test. A co zrobimy, jeśli zachoruje na miejscu? 25 młodych ludzi i nauczyciele trafią na kwarantannę? – pyta.
Przyznaje, że rok szkolny widzi w czarnych barwach. – Szkoły już się zamykają. Mówię o tym dzieciom. Ale nawet z noszeniem maseczek w częściach wspólnych jest różnie. Niektórzy zakładają ją dopiero, kiedy zobaczą nauczyciela… – zauważa Danuta Stępień.

Młodzież boi się przyznać do szczepienia

– To niełatwe zadanie, bo nie mamy praktycznie żadnych ulokowań prawnych – stwierdza Marian Pietryka, dyrektor IX LO w Rzeszowie. – Trudno nam nawet zbadać, w jakim procencie uczniowie są zaszczepieni. Nieoficjalnymi kanałami udało nam się zdobyć informacje, ale one są niewiarygodne. Po szczepieniu jest około 50 proc. osób – mówi. IX LO już przed rokiem organizowało podobną akcję. – Zainteresowanie było znikome, może rzędu 10 proc. Dziś jest jeszcze gorzej – informuje Marian Pietryka. Jak wszyscy, wysłał do rodziców stosowne materiały. – Odpowiedzi bywały żenujące. Pytano: „Jakim prawem podajemy takie informacje?”, albo oskarżano nas, że „prowadzimy do zagłady” – cytuje dyrektor.
Marek Plizga, dyrektor III LO w Rzeszowie, usłyszał, że zachęca do czegoś, co jest niesprawdzone. – Mam wrogie telefony. Obrażają mnie i moją rodzinę do trzeciego pokolenia. Niektórzy są tak zatwardziali – rozkłada ręce. – Atmosfera jest dziwna, bo młodzież boi się przyznać, czy została zaszczepiona, czy nie. To dotyczy obu stron – podkreśla. Tu też szczepionkę chcą przyjąć pojedyncze jednostki. – W czwartek mamy spotkanie z rodzicami klas 2 i 3. Wtedy będę dokładnie wiedział, jakie jest zainteresowanie – zaznacza. W szkole nie będzie punktu szczepień. Niedaleko jest Medyk i Asklepios, więc chętni zapewne tam się udadzą. Dyrektorzy są zgodni w jednym. – Zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy. Zorganizowaliśmy spotkanie z wszystkim rodzicami. Zaprosiliśmy lekarza od spraw epidemiologicznych i chorób zakaźnych, który miał prelekcję. To znany człowiek, autorytet. Myślę, że jeśli on nie przemówi do rozsądku, to nikt tego nie zrobi – mówi z kolei Andrzej Szymanek, dyrektor II LO w Rzeszowie. Jak mówi, tłumów chętnych nie ma, ale pojawiły się zgłoszenia. – W środę będziemy mieć pełne dane – zaznacza dyr. Szymanek. W zależności od ostatecznej liczby, młodzież zostanie zaszczepiona w utworzonym w liceum punkcie lub Medyku przy al. Rejtana. Obecnie poziom wyszczepienia jest zróżnicowany. – Są klasy, gdzie wynosi on niemal 100 procent, szczególnie w tych, które wyjeżdżały lub planują wyjazdy zagraniczne. Ale w klasach pierwszych ten procent jest już niewielki i do nich szczególnie apelujemy – zaznacza Andrzej Szymanek.
Jak poinformował nas Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa, dane zainteresowaniu szczepieniami wśród uczniów nadal spływają. – Czekamy na informacje, żeby mieć pełny obraz i móc wyciągnąć wnioski – podkreśla.

Wioletta Kruk

5 Responses to "Szczepienia w szkołach będą klapą?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.