Niewątpliwie odkrycie działania szczepień na choroby zakaźne jest jednym z najważniejszych osiągnięć ludzkości. To dzięki nim zarazy przestały dziesiątkować społeczeństwa kolejnych epok. Prace nad szczepionkami nadal trwają, choćby nad szczepionką na HIV. Jednocześnie w Polsce od dobrych paru lat działają prężnie kręgi „antyszczepionkowe”. Ludzie przekonani, że szczepionki nie pomagają, mogą wywoływać poważne choroby, a nawet śmierć. Rekrutują się z rożnych środowisk, w tym medycznych. Nierzadko z ich strony padają argumenty, iż szczepienia są sprzeczne z prawem naturalnym, a nawet wolą samego Stwórcy. Działają od lat, zaszczepiając nomen omen w ludziach lęk przed szczepieniami.
Działacze „antyszczepionkowi” i ich akcje dobrze się mają i mieli także za czasów już obecnej ekipy rządzącej, która zdawała się problemu nie dostrzegać. Teraz przejrzała, jak się okazuje na oczy, najpewniej za głośną sprawą noworodka z Białegostoku, którego rodzice dziecka szczepić nie chcieli i uciekli ze szpitala. Czegoś takiego nie dało się już zignorować, ale tak naprawdę ignorowano problem i tolerowano nagonkę na szczepienia od lat!
Teraz na specjalnej konferencji marszałek Senatu, Stanisław Karczewski, i szef Ministerstwa Zdrowia, Konstanty Radziwiłł, w błyskach fleszy i pod okiem licznych kamer dali prawdziwe „szczepionkowe” show – zaszczepili się wzajemnie przeciwko grypie! Asysty nie potrzebowali, bo obaj są lekarzami. W ten sposób chcieli zachęcić społeczeństwo do szczepienia się, a że zbliża się sezon grypowy…
Pomysł sam w sobie na promocję szczepień niezły, ale mocno niedopracowany. Bo akurat nie ze szczepieniami na grypę jest u nas problem. I nie ze szczepieniami dorosłych, a takowymi są panowie Karczewski i Radziwiłł. Problem jest z nieszczepionymi dziećmi i takimi chorobami, jak np. błonica czy gruźlica, które zdołano niemal całkowicie wyeliminować dzięki szczepieniom właśnie, wstyd przyznać, za czasów PRL-u. Teraz niestety powracają i o ile sytuacja się nie zmieni, powracać będą. Tu nie trzeba zachęcać, grzecznie prosić i przekonywać, tylko wymagać szczepień dla dzieci!
Nie, nie idzie nam o kolejną konferencję ze szczepionkami i tym razem dziećmi. Idzie o systemowe działanie, także wobec tych, którzy walczą ze szczepionkami! Oglądanie jak się szczepią wzajemnie politycy może być zabawne, ale nie zmniejszy problemu! Prawo i Sprawiedliwość musi wybrać: czy chronić dzieci przed „antyszczepionkowym” lobby i być może stracić część wyborców, czy tylko wzajemnie się w swoim gronie zaszczepić na to i tamto z wesołym uśmiechem, a nieodpowiedzialnym rodzicom zostawić dzieci na „niezaszczepienie”.
Show jest dobre w programach o tańcu, śpiewaniu i czasami gotowaniu, w polityce czekamy na konkretne rozwiązania.
Redaktor Monika Kamińska



7 Responses to "Szczepienie szczepień w narodzie, czyli marszałek ministra, a minister marszałka…"