
APKLAN RESOVIA – STAL STALOWA WOLA. Pierwsza połowa dla „hutników”, druga dla „pasiaków”, którzy obronili twierdzę przy Wyspiańskiego.
Odrabianie strat to specjalność resoviackiej kuchni. Przekonał się o tym Lech II Poznań i GKS Katowice, a w sobotnich derbach Stal Stalowa Wola, która w siedem minut roztrwoniła swój kapitał.
Faworyt derbów przegrywał po pierwszej połowie 0-1. Tworzył sytuacje („setki” Serhija Krykuna i Adriana Dziubińskiego), ale nie zachwycał. – Nie umieliśmy złapać rytmu – potwierdzał trener Szymon Grabowski. W przerwie meczu kibice spokojnie popijali jednak piwo i konsumowali kiełbaski. Trudno było uchwycić twarz zdradzającą zaniepokojenie. Po prostu piłkarze gospodarzy przyzwyczaili, że najcięższe działa wytaczają po zmianie stron. Sobotnia remontada ruszyła w 55. minucie…
Kuriozalne gole
– Ostatni kwadrans przed przerwą dawał nadzieję, że jednak wywalczymy trzy punkty. W przerwie jasno postawiliśmy sprawę, zawodnicy świetnie zareagowali, a gdy złapali wiatr w żagle, to rywal musiał gonić wynik. Po raz kolejny gratuluję swoim chłopakom, że wyszli z niełatwej sytuacji – chwalił podopiecznych Szymon Grabowski.
„Hutników” do rozpaczy doprowadzali piłkarze związani niegdyś z klubem ze Stalowej Woli. Sebastian Zalepa pięknie się złożył do podania Krykuna, a jego uderzenie mogłoby zawstydzić niejednego napastnika. Potem w roli głównej wystąpił Adrian Dziubiński. Bramki jakie zdobył, załamały Szymona Szydełkę. – Nieprawdopodobne, żeby w drugiej lidze w tak krótkim czasie popełnić dwa tak kuriozalne błędy. Niczego nie ujmując Resovii, gole na 2-1 i 3-1 strzeliliśmy sobie sami – kręcił głową z dezaprobatą trener Stali. – Gdy gospodarze poczuli krew i wrócili do swojego grania, było po meczu.
Kotłowanina w końcówce
Po stracie trzech bramek w 7 minut goście faktycznie wyglądali na rozbitych. Tlen podali im sami resoviacy kwadrans przed końcem, gdy drugą żółtą kartkę ujrzał środkowy pomocnik Szymon Kaliniec. Kontaktowy gol Krzysztofa Kiercza sprawił, że znów mieliśmy wielkie emocje. Stalowcy ruszyli po remis, kilka razy zakotłowało się w polu karnym rzeszowian, ale Wojciech Daniel nie skapitulował i 11 zwycięstwo stało się faktem. – Mam pretensje o końcówkę meczu. Nawet w dziesięciu powinniśmy reagować trochę spokojniej. Mimo wszystko, była to zasłużona wygrana nad wymagającym przeciwnikiem – spuentował trener „pasiaków”.
Szymon Szydełko poruszył jeszcze jedną kwestię. – Zastanawiałem się, czy to powiedzieć, ale trzeba być odważnym… Otóż, nie podobało mi się, że chłopcy podający piłki chowali je albo rzucali je w nogi moim zawodnikom. Resovia jest tak mocna, iż nie musi uciekać się do tak słabych zagrywek. Jeśli to pomysł samych chłopców, warto im uświadomić, na czym polega fair-play.
APKLAN RESOVIA 3
STAL ST. W. 2
(0-1)
0-1 Dadok (30. – karny), 1-1 Zalepa (55.), 2-1 Dziubiński (60.), 3-1 Dziubiński (62.), 3-2 Kiercz (82.)
Tomasz Szeliga
[ngg src=”galleries” ids=”905″ display=”basic_thumbnail”]



2 Responses to "Szczęście Resovii, dramat Stali, a wszystko w 7 minut (ZDJĘCIA)"