Szczęście sprzyja lepszym

Radość piłkarzy JKS-u - taki obrazek oglądaliśmy jesienią niemal co tydzień. Jarosławianie są liderem. Odnieśli 10 zwycięstw, cztery mecze zremisowali, przegrali tylko dwa. Fot. Paweł Bialic
Radość piłkarzy JKS-u – taki obrazek oglądaliśmy jesienią niemal co tydzień. Jarosławianie są liderem. Odnieśli 10 zwycięstw, cztery mecze zremisowali, przegrali tylko dwa. Fot. Paweł Bialic

III LIGA. Grający trener JKS-u Jarosław, Paweł Załoga, o drużynie, która gra w starym włoskim stylu: świetnie broni i razi kontratakiem.

– JKS mistrzem jesieni. Dotarło to do pana, czy może szczypie się pan w rękę, sprawdzając czy to aby nie sen?
– Tak źle nie jest (śmiech). Z meczu na mecz nabieraliśmy pewności siebie, z każdym kolejnym zwycięstwem stawaliśmy się mocniejsi. Widzieliśmy, że ciężka praca popłaca.

– Ale gdzie leży tajemnica wyjątkowych kilku miesięcy? Przecież mówimy o zespole, który od momentu awansu do trzeciej ligi praktycznie się nie zmienił. Latem wzmocniliście się jedynie napastnikiem Tomaszem Wolanem z Siarki.
– Doszedł jeszcze Marcin Sobol, bardzo dobry młody obrońca. Czwartą ligę wygraliśmy w cuglach, więc można było przypuszczać, że wyżej też damy sobie radę. Oczywiście mało kto spodziewał się, iż zostaniemy rewelacją rundy, ale jednak istniały powody do optymizmu. Przynajmniej dla mnie.

– Trener Resovii, Roman Borawski, powiedział ostatnio: „JKS miał więcej szczęścia od nas, ale trzeba przyznać, iż szczęściu umiał pomóc”.
– Szczęście sprzyja lepszym, a my jako jedyni pokonaliśmy Resovię. Wyprzedzamy rzeszowian zaledwie o punkt, ale i tak mamy satysfakcję, że tak długo odpieramy ich ataki.

– W 16 meczach straciliście 6 goli. To najlepszy wynik spośród wszystkich drużyn trzecioligowych w kraju. Jak się buduje mur z żelbetonu?
– Kluczowe okazały się taktyka i brak zmian w linii obrony. Ta formacja potrzebuje stabilizacji, a u nas rotacje praktycznie się nie zdarzały. Dzięki temu czwórka defensorów rozumiała się bez słów i nasz bramkarz Piotr Cisek nie miał wiele pracy. Czy taktyka to mój konik? Całe życie gram w obronie i wiem, co jest ważne, by odpowiednio funkcjonowała. Na pewno pomogła nam też porażka z Hetmanem Zamość. Od drugiej kolejki zrozumieliśmy, jakich błędów nie wolno nam popełniać. Od tamtej pory raczej czekaliśmy na rywala, byliśmy cierpliwi, wygrywaliśmy kontratakiem.

– Piotr Cisek, który pobił klubowy rekord w liczbie minut bez straconej bramki narzekał, że kibice nie doceniają tego, co osiągnęliście. Nie mógł pojąć, że kręcą nosem na styl drużyny, która wygrywała mecz za meczem.
– Też tego nie rozumiem, przecież pokonaliśmy całą górę, wszystkie zespoły z czołówki. Ale cóż, kibic ma prawo do wyrażania swoich ocen i trzeba to uszanować. Nawet jeśli uważamy, że krytyka jest nieuzasadniona.

– Warto jeszcze podkreślić, że JKS opiera się w dużej mierze na własnych wychowankach. To wielka wartość tej drużyny.
– Zdecydowanie tak! JKS doczekał się bardzo utalentowanego pokolenia. Jestem przekonany, że gdy stworzy się tym chłopakom odpowiednie warunki, to zajdą wysoko. Oprócz zawodników z Jarosławia, mamy w klubie też kolonię nad wyraz solidnych graczy z Przemyśla. Wszystko jakoś „wypaliło”.

– Apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc na usta ciśnie się pytanie: co dalej? Atak na drugą ligę?
– Wkraczamy na delikatny grunt, bo my, piłkarze, wciąż czekamy na pieniądze. Do tej pory nie skarżyliśmy się, zacisnęliśmy zęby i robiliśmy swoje. Ale cierpliwość ma swoje granice. Teraz ruch należy do działaczy. Głęboko wierzę, że po spotkaniu z nimi będę mógł przekazać drużynie pozytywne wieści.

Rozmawiał Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.