
RZESZÓW. Sąd nie podzielił zdania prokuratury i wypuścił na wolność inspektora Krzysztofa B. Uzasadnienie tej decyzji objął klauzulą ściśle tajne.
We wtorek w krakowskim sądzie zapadły decyzje w sprawie wniosków prokuratury o tymczasowe aresztowanie oficerów rzeszowskiego CBŚP oraz dwóch braci Ukraińców. Piąty z zatrzymanych przez ABW – biznesmen prowadzący hotel pod Rzeszowem – został zwolniony za poręczeniem majątkowym w wysokości 15 tys. zł. Śledztwo, które prowadzi krakowska Prokuratura Okręgowa, dotyczy łapówek i czerpania korzyści finansowych z podkarpackich agencji towarzyskich.
W poniedziałek krakowska prokuratura poinformowała, że naczelnik rzeszowskiego CBŚP Krzysztof B. usłyszał zarzuty nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej. Jego zastępca – Daniel Ś. – usłyszał zarzuty związane z przyjmowaniem korzyści majątkowej oraz związane z pomocnictwem innym osobom w czerpaniu korzyści majątkowych z prostytucji oraz w pomocnictwie innym osobom do nakłaniania lub ułatwiania uprawiania prostytucji przez kobiety – także w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Jeden z Ukraińców usłyszał zarzut handlu ludźmi, czerpania korzyści majątkowych z prostytucji innych osób oraz wręczania łapówek policjantom. Jego brat również oskarżony jest o wręczanie łapówek funkcjonariuszom, podobnie zresztą jak biznesmen prowadzący jeden z hoteli pod Rzeszowem.
Posiedzenie aresztowe
We wtorek o godzinie 9 rozpoczęło się posiedzenie aresztowe dotyczące szefów rzeszowskiego CBŚP i Ukraińców. Po blisko pięciu godzinach krakowski sąd uznał, że do aresztu – do 26 maja – trafi Ukrainiec oskarżony m.in. o handel ludźmi. Ku zaskoczeniu prokuratorów sąd nie zgodził się na umieszczenie w areszcie śledczym inspektora Krzysztofa B., szefa zarządu rzeszowskiego CBŚP. Prokuratura wnioskowała o areszt, uważając, że naczelnik na wolności będzie mataczył w sprawie. Drugi oficer – Daniela Ś. – został aresztowany na trzy miesiące.
Kolejne przeszukania
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że agenci ABW odwiedzili w poniedziałek, 29 lutego, jeden z hoteli pod Rzeszowem należący do zatrzymanych Ukraińców. Hotel był dokładnie przeszukany. Funkcjonariusze ściągali ze ścian obrazy, szukając sejfów i skrytek, przeszukiwali meble, szukali kamer i nagrań z wnętrz hotelu. Wcześniej, bo w sobotę, podobną akcję przeprowadzili w night clubie przy ul. Budziwojskiej w Rzeszowie.
Policjanci i prokuratorzy, z którymi rozmawialiśmy, przecierają ze zdumienia oczy, słysząc o zarzutach, jakie usłyszeli szefowie CBŚP. O Danielu Ś. mówią, że jest świetnym i lubianym policjantem i bardzo mu zależało na dopadnięciu znanego rzeszowskiego boksera, który w końcu trafił za kraty. I to wówczas pojawiły się wpisy pięściarza na jednym z serwisów społecznościowych, które mówiły o tym, że Daniel Ś. miał przyjmować łapówki od właścicieli agencji towarzyskich. Bokser twierdził, że był niewinny, a jego sprawa została zmanipulowana, natomiast Ukraińcom nie spadł włos z głowy.
Grzegorz Anton



8 Responses to "Szef rzeszowskiego CBŚP nie trafi do aresztu"