Szefowa SN i Trybunału Stanu blisko związana z ministrem Ziobrą

Podczas głosowania 95-osobowego Zgromadzenia Ogólnego SN sędzia Manowska uzyskała 25 głosów. Fot. tvn24

KRAJ. Prezydent Duda powołał na I Prezesa Sądu Najwyższego sędzię Małgorzatę Manowską.

W poniedziałek (25 maja) tuż przed południem ukazała się oficjalna informacja, że prezydent Andrzej Duda powołał na I Prezesa Sądu Najwyższego sędzię Małgorzatę Manowską. Sędzia w SN znalazła się z nadania upolitycznionej Krajowej Rady Sądownictwa zwaną potocznie neoKRS-em. Podczas głosowania 95-osobowego Zgromadzenia Ogólnego SN sędzia Manowska uzyskała 25 głosów. Jedynym kandydatem, który uzyskał poparcie większości Zgromadzenia jest sędzia Włodzimierz Wróbel, jednak to nie jemu, a Manowskiej prezydent Duda powierza najważniejszy w Polsce sąd, a także przewodnictwo Trybunałowi Stanu. Warto dodać, że o sędzi Manowskiej powszechnie wiadomo, iż ma bliskie powiązania ze środowiskiem ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Była też wiceministrem w jego resorcie, kiedy rządził nim w 2007 roku.

Sąd Najwyższy decyduje m.in. o ważności wszelkich referendów i wyborów, w tym wyborów prezydenckich oraz nadzoruje pracę wszystkich sądów powszechnych i wojskowych. Do tego I prezes EN jest jednocześnie przewodniczącym Trybunały Stanu, organu, przed którym odpowiada wszelka władza, z prezydentem RP włącznie. Dlatego tak ważne jest, by I Prezes SN był osobą niezależną od polityków. Zdaniem opozycji, jak i niektórych przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości, sędzia Małgorzata Manowska nie spełnia tego kryterium. Jak podkreślają, swych bliskich powiązań ze środowiskiem Zbigniewa Ziobry, u którego była przez niemal rok wiceministrem, nawet nie kryje.

Poza tym jednak jest bardzo wiele wątpliwości co do tego, czy Małgorzata Manowska w ogóle mogła zostać powołana na I prezesa SN. Pierwszy to taki, że w Sądzie Najwyższym sędzia znalazła się z nadania neoKRS, która sama została powołana niezgodnie z prawem. Kolejnym jest fakt, że zwołujący Zgromadzenie Ogólne SN, Aleksander Stępkowski nie miał do tego prawa. Wyznaczył go prezydent Duda, ale w konstytucji nie ma zapisu, że głowa państwa miałaby kogoś w ogóle wyznaczać. Gdy nie ma I Prezesa SN prawo do zwołania Zgromadzenia ma najstarszy stażem prezes jednaj z trzech izb SN. Stępkowski Zgromadzenie zwołał, ale nie przyjęto większością głosów porządku obrad, ani nie wybrano prawidłowo komisji skrutacyjnej. Mimo to przeprowadzono głosowanie i w nim większość z 95 głosów sędziów Zgromadzenia, bo 50 uzyskał tylko jeden kandydat, sędzia Włodzimierz Wróbel należący do sędziów SN powołanych przez poprzednia jeszcze Krajową Radę Sądownictwa. Sędzia Manowska uzyskała 25 głosów, zatem o poparciu Zgromadzenia nie może być mowy.

Mimo to prezydent A. Duda powołał właśnie ją na I Prezesa SN i przewodniczącą Trybunały Stanu. Po prostu sobie wybrał kogo z „głosowanych” sędziów powoła. A tymczasem nie ma takiego trybu. Prezydent RP zawsze powoływał na I. Prezesa SN sędziego, którego przez większościowe poparcie wskazało Zgromadzenie. Tym razem tak się nie stało i to sytuacja bardzo niebezpieczna tak od strony prawnej, jak i od strony bezpieczeństwa  demokracji w Polsce. Taki wybór to niejako koniec trójpodziału władzy w RP.

Monika Kamińska

One Response to "Szefowa SN i Trybunału Stanu blisko związana z ministrem Ziobrą"

Leave a Reply

Your email address will not be published.