
RZESZÓW. Choć rodzice mają wątpliwości, nauczyciele zapewniają, że szkoły są odpowiednio przygotowane do nauki sześcioletnich dzieci.
W ubiegłym tygodniu koalicja sejmowa odrzuciła obywatelski projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty, który miał rodzicom dać możliwość zdecydowania, czy chcą, żeby ich pociecha poszła do szkoły w wieku sześciu – czy siedmiu lat. Niestety, rodzice wyboru nie mają i mieć nie będą, dlatego do poradni psychologiczno-pedagogicznych wpływają setki wniosków o badania gotowości szkolnej. Szkoły jednak zapewniają, że są odpowiednio przygotowane do opieki nad młodszymi dziećmi.
W Rzeszowie do klas pierwszych od września powinno pójść ok. 2100 sześciolatków. Ilu pójdzie? Nie wiadomo, bowiem ponad 600 tych dzieci zostanie zbadanych przez pedagogów, psychologów i logopedów w poradni. W ubiegłym roku odroczonych zostało ok. 350 dzieci, to jakieś 27 proc. ze wszystkich sześciolatków, które w stolicy Podkarpacia miały iść do szkoły. Spora część badanych dzieci jest na tyle dojrzała intelektualnie, fizycznie i emocjonalnie, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby zacząć edukację w szkole.
Zdaniem psychologów, problem mają rodzice, którzy nie dość, że nie potrafią przeciąć pępowiny od dziecka, które maluszkiem już nie jest, to błędnie myślą, że szkoły nie zmieniły się od czasów, kiedy sami byli uczniami.
– Zapewniamy rodziców, że szkoła jest odpowiednio dostosowana do opieki nad sześciolatkami, a nauczyciele są przygotowani do nauki, wiedzą, jak sobie radzić z młodszym pierwszoklasistą – mówi Dorota Rząsa, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 16 w Rzeszowie. – Sale są doposażone, mają kąciki, w których uczniowie mogą odpocząć, staramy się w miarę możliwości unowocześniać klasopracownie. W najmłodszych klasach lekcje nie trwają sztywne 45 minut, jak dawniej. Do tego dzieci mają możliwość rozwijania swoich pasji. W szkole działają 64 kółka pozalekcyjne, podczas których uczniowie mogą kształcić swoje zainteresowania, doskonalić umiejętności. Są zajęcia dodatkowe. Uczniowie mogą się rozwijać na przykład w kółku szachowym, aktorskim, przyrodniczym, informatycznym czy matematycznym – dodaje.
Obecnie w SP nr 16 jest pięć pierwszych klas, w tym klasa autystyczna. W jednej klasie uczą się same sześciolatki, to jest 25 dzieci. W drugiej uczy się 9 sześciolatków razem z siedmiolatkami.
– Dzieci radzą sobie dobrze. Nauczyciele dbają o indywidualny rozwój każdego ucznia, zarówno sześciolatka, jak i siedmiolatka. Uwzględniają zainteresowania dzieci. W klasie z dziećmi sześcioletnimi mamy asystenta nauczyciela z Wojewódzkiego Urzędu Pracy, w ramach Projektu współfinansowanego przez Unię Europejską. Jest to pani z wykształceniem pedagogicznym, która pomaga na przykład przy wyjściu na spacer – zaznacza Rząsa.
Dzieci mają też zapewnioną opiekę świetlicową w godzinach od 6.30 do 16.30. Aby świetlica nie była zapełniona, organizowane są zajęcia dodatkowe. W tym czasie dzieci mogą też odrobić zadania i skorzystać z pomocy nauczyciela. Jeżeli są szkoły, które nie są przystosowane do przyjęcia najmłodszych dzieci, to nie znaczy, że tak jest w przypadku wszystkich placówek. Dni otwarte to idealny moment, żeby poznać placówkę i sprawdzić, jakie warunki oferuję.
Przypomnijmy, że we wrześniu na 8697 dzieci, odroczonych zostało ponad 2200. Największym problemem sześciolatków była niedojrzałość społeczno-emocjonalna, problemy zdrowotne i choroby przewlekłe, a także niedojrzałość ruchowa.
Blanka Szlachcińska



2 Responses to "Sześciolatki bez wyboru"