
PODKARPACIE. Zdecydowana większość dzieci okazuje się niegotowa na pójście do pierwszej klasy .
Zmiana wieku rozpoczęcia obowiązku edukacji szkolnej, jaką wprowadza od września Ministerstwo Edukacji Narodowej, wywołała strach u rodziców. Opiekunowie w obawie, że ich dziecko nie poradzi sobie w szkole, tłumnie ruszyli do poradni psychologiczno-pedagogicznych, żeby odroczyć pójście do szkoły. Okazuje się, że mieli rację.
W tym roku tylko do Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 2 w Rzeszowie przy ul. Rejtana wpłynęło już 405 wniosków w sprawie sprawdzenia gotowości szkolnej dzieci. To jednak nie koniec, bo rodzice mogą prosić poradnię o badania dziecka jeszcze przez całe wakacje. Wszystko dlatego, że resort edukacji obniżył wiek, w jakim dziecko rozpocznie naukę w szkole. Od września obowiązek szkolny ma objąć wszystkie dzieci siedmioletnie urodzone w roku 2007 oraz sześcioletnie, które urodziły się w okresie od stycznia do czerwca 2008 roku. To oznacza, ze sześciolatki zostaną rozdzielone.
– Rodzice dzieci urodzonych w drugiej połowie roku mogą wybrać, czy zostawić dziecko w przedszkolu czy posłać do szkoły – mówi Ewelina, mama 6-letniego Juliana.
Dzieci nie są gotowe na szkołę
Jednak nie wszyscy rodzice mogą dokonać wyboru. Ci, którzy zgłosili się do poradni, najczęściej mieli rację.
– Na wydanych do tej pory 50 opinii, tylko 5 dzieci okazało się być gotowych na szkołę – mówi Dorota Dominik, dyrektor Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 2 w Rzeszowie. – Zwykle są to deficyty w zakresie funkcji percepcyjno-motorycznych, czyli dziecko może mieć trudności w zapamiętywaniu treści na lekcji, wolniejszym tempem pracy, a także szybką rezygnacją z wykonywania zadań. To oznacza, że jest niedojrzałe emocjonalnie – dodaje.
W innych przypadkach stwierdzono niedojrzałość społeczno-emocjonalną, co oznacza, że dziecko z trudnością adaptuje się do zmian i nie nawiązuje prawidłowych relacji z innymi dziećmi. Często zdarzają się też deficyty w zakresie poziomu formalnych i graficznych prac, czyli dziecku bardzo szybko męczy się rączka i nie poradzi sobie z dużą ilością pisania.
– Czy nam się to podoba, czy nie, 6-latek będzie inaczej funkcjonował niż 7-latek – mówi Dorota Dominik.
Lepiej zapobiegać niż leczyć
Rodzice, którzy nie sprawdzają gotowości swojego sześciolatka, z nadzieją, że w razie niepowodzeń wróci on do przedszkola, muszą być świadomi, że takie działanie wpłynie negatywnie na dziecko.
– Trudno mi sobie wyobrazić to cofanie dziecka znów do przedszkola – mówi Dorota Dominik. – Lepiej dziecko odroczyć, niż później ze cofać szkoły – dodaje.
Blanka Szlachcińska



6 Responses to "Sześciolatki czekają na decyzję: szkoła czy przedszkole"