
STALOWA WOLA. W jedną stronę na Mazury, a w drugą w Bieszczady. Rowerzyści mogą zwiedzać Polskę nie czując „oddechu” TIR-ów na plecach.
Starosta stalowowolski pochwalił się fragmentem wielkiego Wschodniego Szlaku Rowerowego „Green Velo”. Łączy Bieszczady z Mazurami. Podkarpacka jego część liczy 430 km. Na powiat stalowowolski przypada z tego 35 km. Ścieżki rowerowe wiodą tu głównie wzdłuż dróg powiatowych.
„Green Velo” był budowany głównie za unijne pieniądze i w rekordowo krótkim czasie. Na jedną z większych w Europie inwestycji dla cyklistów, wykonawcy mieli pół roku. Trzeba było rzucić „wszystkie ręce na pokład”, żeby nie zwracać milionów euro do kasy UE.
„Green Velo” to fragment rowerowego szkieletu
– Największe obawy budziły sprawy własnościowe na trasie szlaku, ale nawet ku mojemu zaskoczeniu, udało się je szybko załatwić – przyznaje Janusz Zarzeczny, starosta stalowowolski. Dzięki „Green Velo”, powiat został doskonale skomunikowany. Przejazd z jednego jego końca na drugi, jest teraz dla rowerzysty przede wszystkim bezpieczny, a przy tym i wygodny. Ścieżki są głównie z asfaltu i oddzielone od jezdni. W jednym przypadku zaszła konieczność wybudowania odrębnej kładki nad rzeką dla cyklistów. Zmęczeni mogą odpocząć w jednym z czterech miejsc obsługi rowerzystów (MOR), gdzie są stoły, zadaszenia i ubikacje. I co istotne, szlak jest dobrze oznakowany, tak dla rowerzystów jak i kierowców samochodów.
Budowa „Green Velo” w części stalowowolskiej kosztowała 19 mln. zł. To więcej, niż wszystkie inwestycje drogowe powiatu w ub. roku. Cena i tak nie była wysoka, bo w okolicach Stalowej Woli była już dobrze rozwinięta sieć ścieżek rowerowych. Warto też pamiętać o istniejącym już powiatowym szlaku rowerowym. Liczy on ponad 100 km. i wiedzie przez najbardziej urokliwe przyrodniczo zakątki powiatu. Wystarczy tylko zjechać z „Green Velo”, ale to już na wiosnę.
jam



2 Responses to "Szkoda, że nie pora na rowery"