Szkolna księgowa przywłaszczyła 450 tys. zł?

Anna Ł. tylko częściowo przyznała się do winy. Fot. Wioletta Zuzak
Anna Ł. tylko częściowo przyznała się do winy. Fot. Wioletta Zuzak

KROSNO. Oskarżona przyznała się częściowo do popełnienia zarzucanego jej czynu.

W piątek, 12 lutego, w Sądzie Okręgowym w Krośnie odbyło się uzupełniające przesłuchanie Anny Ł., byłej głównej księgowej Biura Obsługi Szkół w Cisnej. Oskarżona, wg prokuratury, w ciągu sześciu lat miała przywłaszczyć sobie przeszło 450 tysięcy złotych. Sąd dopuścił dowód z opinii biegłego, która ma zostać sporządzona w ciągu trzech tygodni.

Anna Ł. obsługiwała w sumie pięć kont, w tym między innymi Zespołu Szkół w Cisnej, a także Szkolnych Schronisk Młodzieżowych w Wetlinie i Cisnej. Ponadto była także uprawniona do dysponowania kontem Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych oraz zajmowała się prowadzeniem księgowości Stowarzyszenia na rzecz Wspierania Szkoły Podstawowej w Wetlinie.

Nieprawidłowości wykryła kontrola
W 2012 roku wójt gminy Cisna zleciła audyt finansów Biura Obsługi Szkół w Cisnej (za lata 2010-2012). Audytor potwierdził nieprawidłowości, a sprawa została przekazana do prokuratury.

Z ustaleń śledczych wynika, że Anna Ł. jako główna księgowa BOSz w Cisnej przekazywała na swoje prywatne konto pieniądze z przelewów bankowych, fałszując dokumenty księgowe, w tym czeki. Była bezkarna przez sześć lat pracy na tym stanowisku. Księgowała też dokumentacje Stowarzyszenia na rzecz Wspierania Szkoły Podstawowej w Wetlinie.

Co wykazało śledztwo? Okazało się, że oskarżona w ramach tej działalności wpłaciła na swoje konto około 270 tys. zł, podrabiając podpisy na przelewach bankowych lub wystawiając rachunki za fikcyjne usługi. Ponadto wyprowadzała pieniądze ze szkolnej kasy zapomogowo-pożyczkowej. Anna Ł. cieszyła się świetną opinią. Była pracowita, sumienna, a przełożeni jej ufali.

„Wiem, że nie jestem bez winy”
– Uważam, że jeśli chodzi o dokumentację Stowarzyszenia, to nie prowadziłam jej do końca tak, jak powinno być – mówiła oskarżona podczas piątkowej rozprawy. – Nie wiem, dlaczego nie postępowałam zgodnie z regułami postępowania księgowej. Może to wynikało z faktu, że wszyscy się znaliśmy – oznajmiła Anna Ł. Odmówiła odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób ewidencjonowała rachunki w raportach kasowych, które pokrywały wydatki z pieniędzy otrzymanych od klientów schroniska za noclegi.

Prokurator żąda dla Anny Ł. 4 lat pozbawienia wolności. Chce także, by oddała skradzione pieniądze. Rozprawa została odroczona do 24 marca.

Wioletta Zuzak

Leave a Reply

Your email address will not be published.