
Niedawno swe imieniny odchodzili chłopcy i mężczyźni o imieniu Janusz. Kiedyś to było imię bardzo popularne, dziś jest rzadziej nadawane, może i dlatego, że ukuł się niezbyt miły stereotyp, iż Janusz to uosabiający wszelkie polskie przywary niezbyt rozgarnięty rodak. Na pewno nie jest elegancko wyśmiewać czyjeś imię, a wspomniany stereotyp na pewno jest krzywdzący dla wielu noszących imię Janusz. Są jednak tacy Janusze, którzy zdają się potwierdzać niezbyt dobrą opinię o Januszowym intelekcie. Co prawda, są to wyjątki, ale za to jakże spektakularne. Taką „gwiazdą” wśród Januszów jest niewątpliwie Janusz Kowalski, poseł Solidarnej Polski. Tak, chodzi o tego, co to ogłaszał polexit za kilka lat, konkretnie to wtedy, jak przestaniemy „ciągnąć” z UE pieniądze…Partyjni koledzy, a także „przyjaciele” z PiS natychmiast po tej wypowiedzi odcięli się od Janusza Kowalskiego twierdząc, że to jakieś jego prywatne zdanie i przemyślenia na temat członkostwa Polski w UE. Każdy jednak myślący człowiek domyślił się, że jedyną winą pana posła Janusza w tamtej sytuacji, było po prostu przedwczesne ujawnienie planów naszych rządzących i tyle. Pana Janusza nie oskarżono o ujawnienie tajemnicy państwowej, ale dano mu do zrozumienia, żeby raczej trzymał język za zębami. Rzecz cała w tym, że panu posłowi Januszowi najwyraźniej spodobało się, iż nagle zaczęto o nim mówić i pisać. Poseł Janusz wyszedł chyba z założenia, że „nieważne jak o Tobie mówią, liczy się tylko to, żeby po prostu mówili, a im gorzej mówią, tym korzystniej dla ciebie” i postanowił znów „zabłysnąć”, i znaleźć się na ustach wszystkich. Tym razem nie ujawnił żadnej partyjno – państwowej tajemnicy, ale za to ujawnił, że no tuzem intelektu to on nie jest. Janusz Kowalski był gościem Andrzeja Stankiewicza w programie „7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET“. I tamże poinformował, że prof. Andrzej Horban „groził nożem” i to nie tylko jemu, ale również posłance Annie Sierakowskiej (PiS). – Żadnej reakcji pana premiera w tej sprawie nie było. Cały czas żądam od pana premiera odwołania tego człowieka z Rady Medycznej – żalił się poseł Janusz z Solidarnej Polski. Stankiewicz, jakby lekko zdziwiony, poprosił posła Janusza o szczegóły tej sprawy, na co poseł Kowalski odpowiedział, że: – To jest publiczna deklaracja pana profesora o tym, że nóż otwiera mu się w kieszeni i chętnie by tego noża użył w stosunku do posłów – wyjaśnił. Nie, to nie jest żart Proszę Państwa – mamy w Polsce posła – przypomnijmy, że posłowie z założenia decydują o naszym losie, który literalnie pojmuje związki frazeologiczne! To pokazuje, jaki jest poziom intelektualny niektórych posłów należących do grupy ludzi trzymających obecnie władzę w Polsce. Po prostu Mistrzowie Prostactwa. Pan poseł Janusz nie rozumie, że prof. Horban nie ma zamiaru szarżować z nożem na posłów, tylko – zgodnie ze znaczeniem związku frazeologicznego – postawa niektórych posłów irytuje go i wzbudza jego niezadowolenie. Być może poseł Janusz poczuł się nawet zagrożony przez prof. Horbana, a że jest prawdziwym dżentelmenem – chciałoby się napisać „z krwi i kości”, ale strach, bo nie wiadomo jak poseł Janusz to zrozumie – to i o w jego pojęciu zagrożonej przez medyka koleżance- posłance z PiS, wspomniał. Prof. Horban zaprzeczył jakoby miał komuś grozić, a już w szczególności posłowi Januszowi Kowalskiemu. To była chyba deklaracja wyłącznie dla uspokojenia posła Janusza, bo każdy inny znający język polski człowiek wie, że ani posłowi Kowalskiemu, ani posłance Sierakowskiej nic ze strony lekarza nie groziło i nie grozi. W każdym razie jeśli posłowi Januszowi zależało na rozgłosie, to osiągnął nie lada sukces. Stał się bowiem pośmiewiskiem Internetu i bohaterem niezliczonej liczby memów i komentarzy. Internauci zastanawiają się jak poseł Janusz Kowalski reaguje na takie związki frazeologiczne jak: „wylać dziecko z kąpielą” czy „dmuchać na zimne” na przykład. Co zrobiłby poseł Janusz Kowalski, gdyby mu ktoś powiedział, że „można z nim konie kraść”? Nie obyło się też bez komentarzy polityków. Przykładowo Borys Budka apelował na Twitterze, żeby nie mówić posłowi Januszowi Kowalskiemu, że „licho nie śpi”, bo się biedny bezsenności nabawi. I tak dalej, i tak dalej, i tak dalej …Panie pośle Januszu Kowalski, jako że miał Pan niedawno imienny życzymy Panu tradycyjnie, żeby Pan był zdrów jak ryba – tak na ciele, jak i na umyśle. Życzymy też, by nauczył się Pan rozumieć związki frazeologiczne, żeby ludzie nie mówili, że ma Pan ptasi móżdżek. Powodzenia w nauce i napisalibyśmy nawet, że „połamania nóg”, ale boimy się, że Pan na razie może nas nie do końca dobrze zrozumieć. Zatem napiszemy tylko, że życzymy, by „nauka nie poszła w las”, bo już chyba kiedyś poszła i jakoś nie wraca…
Redaktor Monika Kamińska



11 Responses to "Szkolna nauka posła Kowalskiego poszła w las i… nie wraca"