
RZESZÓW. W efekcie reformy minister Anny Zalewskiej dla wszystkich chętnych w liceach zabraknie ponad tysiąc miejsc.
W tym roku w Rzeszowie zapewniono łącznie 8561 miejsc dla absolwentów szkół podstawowych i gimnazjów. Zgodnie z założeniem 40 proc. miejsc przygotowano w liceach, 41 proc. w technikach oraz 19 proc. w szkołach branżowych. Rekrutacja jeszcze się nie zakończyła, ale już dziś widać, że licea nie zmieszczą wszystkich chętnych, a szkoły branżowe, do których niewielu aplikowało, zapełnią się tymi, którzy nie dostali się do wybranych szkół w pierwszej turze.
W liceach na uczniów czekało po 1760 miejsc obu rodzajów szkół. W technikach przygotowano 1834 – po podstawówce i 1817 po gimnazjum. Natomiast w „branżówkach” odpowiednio – 655 i 622 miejsca. – Już od pierwszego etapu rekrutacji największym zainteresowaniem cieszyły się licea i technika. 54 proc. kandydatów chciało pójść do liceum, a 43 proc. do technikum, a 3,5 proc. do szkół branżowych – mówi Zbigniew Bury, dyrektor wydziału edukacji w Urzędzie Miasta Rzeszowa.
Niektórzy nie musieli się martwić o wyniki egzaminów. Tytuł laureata w konkursie otwierał bowiem drzwi do każdej szkoły. W tym roku w Rzeszowie znalazło się 211 takich uczniów, z czego 105 po gimnazjum i 106 po podstawówce. Reszta musiała się mocno starać. Progi punktowe nie pozostawiają bowiem złudzeń – o miejsca w szkołach było znacznie trudniej. Jak informuje Zbigniew Bury, dyrektor Wydziału Edukacji w Rzeszowie, aby dostać się do I LO trzeba było mieć co najmniej 142 pkt. Po gimnazjum i 139,5 pkt. Po podstawówce. W II LO próg punktowy wyniósł 155 pkt. po gimnazjum i 151 po podstawówce. W III LO odpowiednio – 131 pkt. po gimnazjum i 133,9 pkt po podstawówce; w IV LO – 131 i 138, a w VI LO – 112,8 i 115,8.
Przeczytaj pełny tekst artykułu w papierowym wydaniu Super Nowości.
Wioletta Kruk



7 Responses to "„Szkoły nie są z gumy”"