Szlęzak chciał kastrować czworonogi

- A w czy świnia jest gorsza od kota czy psa? - pyta "Animalsów" prezydent Andrzej Szlęzak. Fot. Autor

STALOWA WOLA. Po latach prezydent miasta przyznał się do grzechu.

Andrzej Szlęzak znów odpiera falę krytyki. Tym razem rzucili się na niego rzeszowscy obrońcy praw zwierząt. Zarzucili mu, że łamie prawo i obraża stalowowolan. Dla równowagi prezydent Stalowej Woli odrzekł im, że chwalą „debilną ustawę”. A wszystko zaczęło się od niewinnej rozmowy z dziennikarką jednej z lokalnych telewizji.

Jeszcze nie skończyła się batalia z obrońcami krzyża, trwa pojedynek prezydenta z kibicami piłki, a teraz do frontu antyprezydenckiego dołączyli „animalsi”. Z góry można przyjąć, że nic nie wskórają, bo Szlęzak im bardziej przypierany do muru, tym bardziej staje się odporny na argumenty przeciwnika.

Kto żyw, niech potępia prezydenta!

Dziennikarkę zainteresowało, czy miasto nie byłoby skłonne wesprzeć budowy schroniska dla bezdomnych psów. Włodarz Stalowej Woli już kilka razy we wcześniejszych latach odpowiadał na to pytanie i tym razem powtórzył, że „dopóki w mieście będą głodne dzieci, nie da ani złotówki na bezpańskie psy”. Bezpańskość czworonogów zdaniem Szlęzaka, jest efektem głupoty ich właścicieli, którzy zwierzęta traktują jak zabawkę, wyrzucając po znudzeniu. Nieszczęśliwie dodał, że zwierzęta chore lub zagrażające bezpieczeństwu, należy usypiać.

Już po kilku dniach na biurku prezydenta Stalowej Woli spoczęło pismo od Rzeszowskiego Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt. – Pan Prezydent ignoruje i łamie prawo – zaczęli z grubej rury obrońcy praw braci mniejszych. Przytoczyli co ważniejsze zapisy nowej Ustawy o ochronie zwierząt, wskazując jakie obowiązki dla gminy z niej wynikają. M.in. to, że opieka nad bezpańskimi psami jest ustawowo równa opiece nad bezdomnymi ludźmi. Zdaniem autorów listu, prezydent obraża mieszkańców Stalowej Woli (chodzi o „głupich właścicieli psów – przyp. aut.)  i namawia zwyrodnialców do pastwienia się nad psami. „Animalsi” zaapelowali do ludzi wyznających ich zasady, by zasypywali Szlęzaka listami z potępieniem jego stanowiska.

Szlęzak żałuje grzechu sprzed kilku lat

– Jeżeli zależy im na humanitarnym traktowaniu zwierząt, niech blokują rzeźnie czy zakłady drobiarskie – odrzekł na pismo prezydent, sugerując „wara od mojego podwórka”. Wyjaśnił, że dla niego pies i kot jest takim samym zwierzęciem, jak koń, kura czy świnia. Przyznał się też do grzechu. Miałoby nim być danie kilka lat temu pieniędzy na sterylizację bezdomnych kotek. I choć dał wtedy „tyle, co kot napłakał”, to i tak gorzko tego do dziś żałuje. – Bo zwierzę żyje po to, żeby przedłużać gatunek, a jeżeli nie może tego robić, to nie ma po co żyć – wyjawił. – Zwierzę jest piękne, jeśli jest wolne i dzikie.

Jerzy Mielniczuk

5 Responses to "Szlęzak chciał kastrować czworonogi"

Leave a Reply

Your email address will not be published.