
RZESZÓW. Dłużnicy zalegają Miejskiemu Przedsiębiorstwu Energetyki Cieplnej ponad 3,5 mln zł. Największymi wierzycielami są oba kliniczne szpitale wojewódzkie.
Rzeszowski MPEC, który dostarcza ciepło systemowe, wciąż boryka się z problemami finansowymi, bo ma dłużników, których z różnych przyczyn trudno przymusić do zapłacenia zaległych rachunków, np. odcinając jego dopływ lub zajmując konto. Dlaczego? Ponieważ ponad 3 mln zł długów wygenerowały dwa rzeszowskie szpitale wojewódzkie, 1 i 2, z czego większość długu przypada na Kliniczny Szpital Wojewódzki nr 2 w Rzeszowie.
Zgodnie z prawem, każdy wierzyciel może oddać sprawę do komornika, który egzekwując dług może wejść na konto dłużnika. Według prezesa MPEC, trudno takie kroki podjąć jednak w stosunku do szpitali. Oczekuje jednak podjęcia rozmów na ten temat ze strony dyrekcji, bo zbliża się koniec roku i firma nie chciałaby mieć start. Poza tym na pieniądze czekają też firmy, które realizowały inwestycje na rzez MPEC-u, wysłały swoje faktury i czekają na gotówkę. I tak koło się zamyka.
– O zadłużeniach pamiętamy i staramy się je w miarę możliwości regulować. Ostatnio podpisałam dwie faktury na rzecz MPEC-u. Niestety, opłaty za ciepło są bardzo wysokie, miesięcznie sięgają kilkuset tys. zł. Gorącą parę wodną zużywamy nie tylko do ogrzewania szpitala, ale do centralnej sterylizatorni, częściowo też kuchni. Nie zalegamy mu z płatnościami dłużej niż kilka miesięcy i płacimy zawsze odsetki, bo tych nam MPEC nie umarza – mówi Justyna Lis, z-ca dyrektora ds. ekonomicznych KSW nr 2 w Rzeszowie.
Szpital od lat boryka się z długami i dopiero od kilku miesięcy zaczyna wychodzić na prostą. Zapłata za ciepło to jeden z nielicznych jego problemów. Szpital z kontraktu musi płacić masę zobowiązań: płace personelu, ZUS, leki, krew, materiały, sprzęt i aparaturę medyczną, energię elektryczną, gaz, wodę, usługi transportowe. – Największe kwoty zaległe dotyczą w naszym przypadku płatności za programy lekowe. Z tym faktycznie mieliśmy problemy, był moment, że mieliśmy już nakazy sądowe, teraz nakazów sądowych nie ma, bo kontrahenci zobaczyli, że zaczynamy być wypłacalni. Nie niepokoją się. Zresztą jesteśmy w przededniu otrzymania kredytu stabilizacyjnego z Banku Gospodarstwa Krajowego, wkrótce na pewno się rozliczymy z najstarszych i najpilniejszych płatności – zapewnia dyrektor Lis.
Problem z regulowaniem płatności za ciepło ma też Kliniczny Szpital Wojewódzki nr 1 w Rzeszowie. Chcąc zmniejszyć wysokość rachunków wystawianych przez MPEC wykorzystuje swoją starą kotłownię, mimo że jest nie remontowana od lat. I jak mówią mieszkańcy okolic lecznicy, smrodzi aż miło. Szpitalowi jest jednak potrzebna, bo w ciągu roku wytwarza parę technologiczną do sterylizatorni i kuchni, jest także w stanie zaopatrzyć szpital w ciepło na przedwiośniu i wczesną jesienią.
Anna Moraniec



2 Responses to "Szpitale grzeją na krechę"