
PODKARPACIE. Dwa szpitale już zwróciły się do NFZ o wyłączenie ich z zakazu konkurencji.
6750 zł miesięcznie może zarabiać lekarz, który zrezygnuje z podejmowania dodatkowych dyżurów w innych placówkach. Jeżeli większość lekarzy skorzysta z tego prawa, do czego usilnie zachęcają ich związki zawodowe, to może się to okazać zabójcze dla stabilności systemu. Wiele placówek już ma ustalone grafiki z uwzględnieniem lekarzy z innych lecznic. Bez nich oddziały będą niekompletne, a przy braku obsady będzie trzeba ograniczać ich działanie, jeśli nie w ogóle zamknąć.
Nie wiadomo jeszcze, ilu lekarzy zdecyduje się na ten krok. Mają na to czas do 7 września. Do wahających się apeluje jednak związek zawodowy lekarzy słowami: „Nie wyręczajcie dyrektorów szpitali i innych placówek, ministra zdrowia i prezesa NFZ z ich obowiązków. To jest ich sprawa, aby zapewnić odpowiednią obsadę lekarską i odpowiednią dostępność świadczeń zdrowotnych dla pacjentów. Spójrzcie na treść art. 8 „ustawy Szumowskiego”. Jest tam przepis, który mówi, że dyrektor oddziału NFZ może wyłączyć określone placówki (oddziały, poradnie itp. itd.) z „zakazu konkurencji” – jeśli uzna, że jest tam (powstał wskutek rezygnacji lekarzy) deficyt lekarzy uniemożliwiający normalną pracę tych jednostek. Rezygnujcie zatem z tych dodatkowych prac i przypomnijcie dyrektorom, że mogą zgłosić do dyrektora oddziału NFZ swoją placówkę jako „deficytową w lekarzy”. Wówczas NFZ wyłączy tę placówkę z zakazu konkurencji i będziecie mogli znowu tam pracować. Tym razem jednak z wyższymi wynagrodzeniami. Jeśli zechcecie wyręczać dyrektorów, ministra zdrowia i NFZ z ich obowiązków – też będziecie pracować w dwóch miejscach, ale za niższe wynagrodzenie”.
Czy apel związków zadziałał? – Na razie dwa szpitale, z Niska i Mielca zwróciły się do NFZ o zniesienie dla nich zakazu konkurencji, bo będą mieć problem z obsadzeniem dyżurów. Mielec w dwóch czy trzech specjalnościach, Nisko jeszcze w większej liczbie – mówi Robert Bugaj, dyrektor POW NFZ w Rzeszowie. – Oczywiście będziemy sprawdzać, czy jest to zasadne, bo za tym idą dodatkowe środki finansowe.
Ustawa stanowi, że medycy podpisujący lojalkę nie będą mogli pracować w szpitalach innych niż ich macierzysty zakład, nadal będą mogli przyjmować w prywatnych gabinetach i przychodniach specjalistycznych. – Nie wiadomo jeszcze, jak będzie z dyżurami w pogotowiu, gdzie dyżuruje sporo lekarzy, bo to nie jest jednoznacznie w ustawie określone – precyzuje dyrektor Bugaj.
Z danych Naczelnej Izby Lekarskiej wynika, że w Polsce zawód wykonuje 134 837 lekarzy, 36 480 lekarzy dentystów oraz 444 medyków z podwójnym prawem wykonywania zawodu (lekarz i lekarz dentysta). W OIL w Rzeszowie zarejestrowanych jest 4834 lekarzy (3628 lek. i 1206 dentystów). Z tego 912 lekarzy jest w wieku emerytalnym.
Anna Moraniec



8 Responses to "Szpitale powiatowe mogą mieć problem z obsadzeniem dyżurów lekarskich"