
Fot. Facebook/Mariusz Szewczyk-Burmistrz Miasta Dębica
Jeszcze rok temu świętowano 20-lecie współpracy. Były uściski rąk, wspomnienia, zapowiedzi wspólnych projektów. Wszystko zmieniło się 12 października. Do Urzędu Miejskiego w Dębicy wpłynęło pismo władz samorządowych Puur-Sint-Amands z informacją o zawieszeniu współpracy partnerskiej. Powód? Przyjęcie przez Dębicę Samorządowej Karty Praw Rodziny. Polscy radni tłumaczą, że miasto nie jest „strefą wolną od LGBT“, a Belgowie… uwierzyli propagandzie.
Burmistrz Jerzy Sieradzki wyraził ubolewanie z powodu podjęcia przez Radę Miasta Puurs decyzji o zawieszeniu wieloletniej współpracy. „Przyjęty przez Radę Miejską w Dębicy dokument ma na celu podkreślenie znaczenia roli i praw rodziców i dzieci tylko w odniesieniu do Konstytucji Rzeczypospolitej przyjętej 23 lata temu w 1997 r.“ – tłumaczy w liście do burmistrza Puurs. – W żadnej części nie odnosi się do kwestii społeczności LGBTQ, nie jest skierowany przeciwko żadnej grupie społecznej. I nikogo nie wyklucza – przekonuje. Jerzy Sieradzki zapewnia, że mieszkańcy miasta są otwarci na wszystkich i każdy czuje się tu dobrze. Zaprasza też do dalszej rozmowy, licząc że uda się wyjaśnić tę niefortunną sytuację.
Radni wytykają Belgom „ludzkie zoo”
Swoje stanowisko przyjęli też radni miejscy. Tłumaczą, że Karta jest wyrazem „ochrony wartości poświadczonych w Konstytucji RP, w tym ochrony rodziny, małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, rodzicielstwa i macierzyństwa, prawa do ochrony życia rodzinnego, prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami oraz prawa dziecka do ochrony przed demoralizacją“. Piszą, że niemal rok po tym, gdy ją przyjęli, jeden z radnych Puurs-Sint-Amands „bazując na niezweryfikowanych i wynikających z tzw. „fake newsów“ informacjach w Wikipedii uznał, że Dębica ogłosiła się tzw. „strefą wolną od LGBT“ i przedstawił tę sprawę na posiedzeniu samorządu“. Ten postanowił zawiesić oficjalną współpracę z Dębicą.
Radni ubolewają, że podjęto tak drastyczne krokh. Oświadczają, że „w całej Polsce nie ma ani jednej strefy wolnej od LGBT“, natomiast słynne tabliczki „strefa wolna od LGBT“ są wytworem aktywisty, który „pozoruje wrażenie, że to oficjalne oznakowanie“. Belgowie mieli dać się zwieść propagandzie.
W kolejnych zdaniach coraz mniej dyplomacji. Działania partnerów odbierają jako „nieuzasadnioną ingerencją w sprawy wewnętrzne Dębicy, a „stawianie się przez samorząd Puurs-Sint-Amands w roli pouczającego budzi jednoznaczny sprzeciw i oburzenie Rady Miejskiej w Dębicy.“ Ta postanawia więc odświeżyć cudzoziemcom pamięć: „Na przestrzeni dziejów żaden pochodzenia polskiego kodeks prawny nie penalizował stosunków homoseksualnych – w przeciwieństwie do pozostałych państw Europy, nie wyłączając Belgii. Co więcej, to w Belgii w 1958 r. funkcjonowało ostatnie „ludzkie zoo“, a belgijski władca Leopold II odpowiada za śmierć i wyzysk rzeszy mieszkańców Afryki w niewolniczej pracy“. Rada tłumaczy, iż przywołuje te fakty, aby wywołać refleksję u belgijskich partnerów nim ponownie postanowią pouczać innych, co do praw człowieka.
Na koniec żąda od samorządu Puurs-Sint-Amands anulowania decyzji o zawieszeniu współpracy oraz oficjalnych przeprosin za nieuzasadnione oskarżenia. Jednocześnie liczy, że cała sprawa to jedynie przykry incydent i odejdzie do historii, „a współpraca obydwu samorządów będzie odbywała się na dotychczasowych przyjaznych zasadach“.
Akcja rodzi reakcję
O stanowisko Rady oraz jego mocny wydźwięk zapytaliśmy jej przewodniczącego. – Mam przed sobą tłumaczenia radnego z Puurs, który wywołał całe nieporozumienie. Mówi np: „Masy nie powinny być karane za chorobliwą ideologię ograniczonego klubu“ – takich słów używa wobec społeczności naszego miasta. Pan radny przeczytał na Wikipedii, że jesteśmy strefą wolną od LGBT, co jest wierutnym kłamstwem – mówi Mateusz Cebula. – Rok temu podjęliśmy uchwałę o Samorządowej Karcie Praw Rodziny, która wspiera wartości rodzinne zapisane w naszej Konstytucji. Obowiązywała w dacie zawarcia współpracy z miastem Puurs i już wtedy w Konstytucji była definicja małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny. Przez te lata nic się nie zmieniło, więc trudno nam zrozumieć to oburzenie – tłumaczy.
Jak mówi, odpowiedź musiała być adekwatna do słów radnego żądającego wyjaśniań. – Akcja zrodziła reakcję. Przytoczono prawdę historyczną, która miała miejsce w XX w. Jeśli boli ich historia, to już nic na to nie poradzę – stwierdza przewodniczący.
Czy takie kwestie nie powinny być jednak załatwiane bardziej dyplomatycznie? – dopytujemy. – Trudno nazwać dyplomacją wypowiedzi, które tam padły, więc oczekiwanie przez radnych z opozycji, że będziemy się teraz uniżenie tłumaczyli z uchwały, nie przystoi – odpowiada Mateusz Cebula. – To jest naturalne w polityce międzynarodowej, że odpowiedź musi być adekwatna. Kiedy dane państwo podejmuje działanie i np. wycofuje ambasadorów, to i druga strona to robi. Myślę, że można zastosować tutaj analogię – dodaje.
Stanowisko Rady czy Klubu PiS?
Nie wszyscy dębiccy radni popierają wysłanie tego rodzaju odpowiedzi do belgijskich partnerów. – Wstyd mi za moich kolegów z Klubu Radnych PiS – napisał na portalu społecznościowym Piotr Michoń. Twierdzi, że stanowisko w sprawie zawieszenia współpracy przez Puurs zostało późno przedstawione, zaś jego autorem był „zespół roboczy“ złożony z radnych PiS.
Skoro opozycja nie akceptuje takich rozwiązań, dlaczego milczała? – Przed tą uchwałą głosowaliśmy uchwałę o zmianie statutu, która wprowadza wiele zapisów dających jeszcze większą władzę rządzącym i ogranicza radnych spoza PiS. W trakcie procedowania nie dopuszczona nas do głosu, nie mogliśmy dyskutować na temat zmian, ani wnieść swoich poprawek do uchwały. W ramach protestu wykluczyliśmy się z obrad – tłumaczy Piotr Michoń. Kolejnym punktem sesji było przyjęcie tego stanowiska. W tym głosowaniu postąpili podobnie.
– To nie jest stanowisko Rady Miasta Dębica. Radni Klubów Forum na Rzecz Dębicy, Koalicji Obywatelskiej Ziemi Dębickiej i Porozumienia kategorycznie nie wyrazili zgody na wysyłanie takiego skandalicznego stanowiska zarówno w imieniu Rady Miasta, jak i w imieniu mieszkańców miasta Dębica – oświadcza z kolei radna Monika Garduła. Zapowiada, że jeżeli to pismo zostanie wysłane do Puurs, opozycja odpowie swoim.
Przewodniczący RM widzi to inaczej. – Projekt wniosła grupa radnych Klubu Prawa i Sprawiedliwości, ale uchwała jest stanowiskiem Rady Miejskiej w Dębicy.To pełnoprawny i oficjalny dokument przyjęty bez głosu sprzeciwu. Zostało zlecone jego tłumaczenie i w ciągu najbliższych kilku dni zostanie wysłany do Purs – zapowiada. – Jeśli radni w Puurs przeczytają go dokładnie, nastąpi u nich refleksja, może zrobią krok wstecz. My też jesteśmy na to gotowi, bo nikt nie chce zrywać współpracy.
wk



12 Responses to "Sztuka dyplomacji w dębickim wydaniu"