
STALOWA WOLA. Ktoś przeniósł szpetne łapacze powietrza z zaplecza przed fronton budynku i teraz artyści próbują je ukryć tak, by nie kłuły w oczy przechodniów.
Do pasma kłopotów z biblioteką międzyuczelnianą doszły problemy estetyczne. Widok budynku, który w ub. roku został uznany za najładniejszy w mieście, psują tzw. łapacze powietrza. Nie wiadomo, skąd się wzięły przed frontonem gmachu, ale przez 5 lat muszą tam stać. Można je co najwyżej ukryć i nad tym teraz pracują architekci.
Budowa najnowocześniejszej w regionie biblioteki kosztowała prawie 20 mln zł. W planach miał nią zarządzać KUL, ale lubelska uczenia nie przyjęła prezentu. W tej sytuacji do nowego gmachu przeniesie się Miejska Biblioteka Publiczna, ale wolnego miejsca dla innych jest jeszcze sporo. Znalezienie lokatora jest teraz jednym z większych kłopotów władz miasta.
Łapacze ukryją w plenerowej galerii
Miasto nie miałoby kłopotów, gdyby nie unijna dotacja. Przez nią nie można pomieszczeń w bibliotece wynajmować komercyjnym firmom, a tych nie brakowałoby, bo gmach stoi w samym centrum miasta. Nie można też nic w budynku zmieniać przez najbliższą pięciolatkę. A przy budowie ktoś strzelił nie lada gafę. Łapacze powietrza dla klimatyzacji, które słusznie stalowowolanie porównują do kurników, zamiast z tyłu budynku, znalazły się przed wejściem do biblioteki. Winnego tych niezaplanowanych przenosin do tej pory nie znaleziono. Gmach został odebrany i „kurniki” muszą stać tam, gdzie stoją.
Biblioteka, w sąsiedztwie nie mniej udanych gmachów sądu i ZUS, stoi przy małym placyku, który w planach jest małą wizytówką miasta. W artystycznym zagospodarowaniu tego placyku przeszkadzają nieszczęsne łapacze. Plany trzeba odłożyć o 5 lat, a tymczasem architekci dostali zlecenie ukrycia łapaczy, tak by nie kłuły w oczy. Zadania tego gotowe są podjąć trzy pracownie z kraju, a nawet zagranicy. Każda proponuje urządzenie przed biblioteką plenerowej galerii wystawienniczej. Projekt, który będzie realizowany, nie został jeszcze wybrany. Same wizualizacje, które w sumie mieszczą się na kilkunastu kartkach, kosztowały 20 tys. zł. Upiększanie rozpocznie się w przyszłym roku, bo teraz plac przed biblioteką jest cały rozkopany przez ciepłowników.
jam


