Szukam kandydatki do sparowania z panem ministrem Kowalskim

Mam w obozie władzy parę sztuk hominidów szczególnie lubianych. Tym razem zachwycił mnie żelazną konsekwencją w odbijaniu argumentów swoich przeciwników w dyskusji pan Janusz Kowalski. Może dlatego zwrócił on już niegdyś moją uwagę, że jest to dżentelmen wspaniałej postury i wyróżnia się z pisowskiej masy niezwykle intelektualnym wyrazem twarzy; szczególnie ciekawie wygląda z półuchylonymi ustami, nadającymi mu – w połączeniu ze stylowym niedogolonym zarostem – wygląd autentycznego myśliciela.
No więc pan Kowalski oświadczył ostatnio publicznie, że nie zna dowodów, że przez zanieczyszczenie powietrza w Polsce umiera rocznie 40 tysięcy osób. Szybko przezeń zrobiona w pokładach osobistej wiedzy kwerenda niczego bowiem takiego nie odnotowała.
Rychło pokazano mu, że takie właśnie dane opublikował oficjalnie… jego ukochany rząd. Dzielny mąż Kowalski uznał jednak, że i rząd oparł się na nieznanych mu – a więc niewiarygodnych – źródłach.
No to mu powiedziano, że cytowane przez rząd dane pochodzą z Europejskiej Agencji Środowiska. Kowalski dumnie odparł, że interesują go tylko wiarygodne POLSKIE dane.
Podziwiam konsekwencję i erudycję tego pana, jego niezłomny patriotyzm oraz konsekwentne używanie zwrotu „według mojej wiedzy”. Jej ogrom oszałamia.
Kiedyś, kiedyś, dawno temu, za czasów PRL, po ówczesnych salonach snuła się pewna para dostojników państwowych średniego szczebla; takich „z rozpędu”, co to kiedyś byli tzw. aktywem, więc im się dostojeństwo należało niejako genetycznie. Mili ludzie nawet podobno byli, ale wyróżniali się dość oryginalną urodą i byli – jakby to delikatnie powiedzieć – nieprzesadnie lotni. To się dostojnikom zdarza od początków świata.
No i kiedyś uczestniczyli w jakiejś imprezie, w której brał udział także Antoni Słonimski; jak wiadomo, przez pewien krótki czas tolerowany po Październiku przez władzę w ramach Odwilży. W pewnym momencie znany z piorunujących odzywek pan Antoni podszedł do bohaterów mojej anegdoty i powiedział, patrząc na nich z niekłamanym podziwem: jak państwo będą mieli małe, to poproszę o parkę…
Szukam kandydatki do sparowania z panem ministrem Kowalskim. Kilka przychodzi mi na myśl. Potomstwo zachwyciłoby nas zapewne, ale te akurat damy są poza wiekiem rozpłodu. Nie tracę jednak nadziei.
Aha, jeszcze jedno: lawina błota, którym obrzucono Olgę Tokarczuk. Chodzi o wywiad w czołowym włoskim dzienniku „Corriere della Sera“, w którym – zdaniem prawicy – noblistka szkaluje Polskę, zrównując ją bezpośrednio z reżimem Łukaszenki. Bez kpin i całkiem serio: to brednia. Niczego takiego w tym wywiadzie nie ma, natomiast jest nieszczególnie udany tytuł.

Pochodzący od redakcji.
No, ale trudno wymagać, by – jakby to poprawnie politycznie powiedzieć? – polityk z pewną taką niepełnosprawnością intelektualną czytał cokolwiek poza tytułami, prawda? Nie starczy, że w ogóle umie czytać? A świętego Oburza trzeba przecież karmić…

Bogdan Miś, matematyk, informatyk oraz wybitny polski dziennikarz prasowy i telewizyjny. Obecnie na emeryturze.

6 Responses to "Szukam kandydatki do sparowania z panem ministrem Kowalskim"

Leave a Reply

Your email address will not be published.