Znacie Państwo dowcip o szybkim Lopezie? Przychodzi szybki Lopez do mieszkania swojej kochanki, a ta mówi do niego: jak usłyszysz pukanie do drzwi, to będzie mój mąż. Wyskakujesz wtedy przez okno i cię nie zobaczy. Nagle słychać pukanie do drzwi, więc szybki Lopez błyskawicznie znika przez okno. Kochanka wstaje z łóżka, otwiera drzwi, a tam… szybki Lopez mówi: Zapomniałem butów!
Ten dowcip przypomina mi się za każdym razem, gdy słyszę lub czytam, że nowy, nieistniejący jeszcze rząd Prawa i Sprawiedliwości nie spełnił obietnic wyborczych. Podobnie było zresztą z prezydentem Andrzejem Dudą, którego także zaczęto rozliczać, zanim jeszcze oficjalnie został zaprzysiężony. A najśmieszniejsze jest w tym wszystkim to, że najgłośniej o niespełnionych obietnicach Dudy i PiS-u krzyczą ci, którzy przy okazji tegorocznych wyborów prezydenckich i parlamentarnych nie odważyli się rozliczyć ani byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego, ani 8 lat rządów Platformy i PSL-u. Możemy się tylko domyślać, że Angela nie pozwoliła…
Kierując się logiką i zdrowym rozsądkiem należałoby poczekać przynajmniej kilka miesięcy, przyglądnąć się pierwszym decyzjom nowej władzy i dopiero na ich podstawie rozliczać. Ale jak widać, szybkich Lopezów w polskich mediach nie brakuje.
Równie śmieszna jest narracja, że skoro PiS najwięcej głosów otrzymał na Podkarpaciu, to w rządzie musi się znaleźć jakiś minister stąd, a na dodatek połowa budżetu państwa musi trafić właśnie tu. Przecież to absurd!
Taktykę „macie ministra, więc o was dbamy” stosowała Platforma Obywatelska. Wysoko postawiony w arcyważnym resorcie infrastruktury i rozwoju był przez kilka lat wiceminister Zbigniew Rynasiewicz. I co z tego mamy? Sami Państwo widzicie, w jak ślamazarnym tempie powstaje na Podkarpaciu droga S19 Rzeszów-Lublin, a na odcinek Babica-Barwinek w ogóle nie przewidziano pieniędzy!
Nie o ministra z Podkarpacia więc chodzi, ale o mądrą, sprawiedliwą i przemyślaną politykę. Mam nadzieję, że już niebawem przedstawiciele nowej władzy, po podjęciu odpowiednich decyzji, oznajmią Polakom to, co kilka lat temu premier Orban oznajmił Węgrom: Dla zagranicznych firm era kolonizacji się skończyła. Bo jeśli tak się nie stanie, to Polacy nadal będą emigrować z prędkością szybkiego Lopeza.
Redaktor Arkadiusz Rogowski



27 Responses to "Szybkich Lopezów nie brakuje"