Szykują się zmiany w przepisach drogowych

Po zmianie przepisów wideorejestratory będą mogli obsługiwać tylko policjanci. Fot. Wit Hadło
Po zmianie przepisów wideorejestratory będą mogli obsługiwać tylko policjanci. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Straże miejskie lub gminne przestaną być maszynkami do zarabiania pieniędzy.

Na razie to poselski projekt zmian przepisów dotyczących ruchu drogowego, ale leży już on w Sejmie i prawdopodobnie wkrótce będą obowiązywać nowe przepisy. Chodzi głównie o tzw. represje wobec kierowców, czyli fotoradary, wideorejestratory oraz sposób dawania mandatów.

Pierwszą ze zmian i to zasadniczą będzie zakaz używania fotoradarów przez straże gminne i miejskie. To powód do rozpaczy dla wielu gmin, bo dzięki kierowcom łatały sobie dziury w budżecie, ustawiając bardzo często fotoradary w miejscach, w których nie służyły wcale poprawie bezpieczeństwa jazdy. Niektóre gminy zarabiały rocznie nawet 10 milionów złotych tylko na tym, że łupiły bez opamiętania kierowców.

Stacjonarne urządzenia w rękach ITD, a mobilne w rękach policjantów
Kolejna zmiana będzie dotyczyć tego, że to tylko Inspekcja Transportu Drogowego będzie zarządzać fotoradarami, a więc stacjonarnymi urządzeniami do pomiaru prędkości. Obecnie ITD ściga kierowców jeszcze nieoznakowanymi samochodami wyposażonymi w wideorejestratory. Nowe przepisy odbiorą funkcjonariuszom tej formacji taką możliwość. Wideorejestratory będą obsługiwać tylko i wyłącznie policjanci.

Zmianom ulegnie także wystawianie mandatów z fotoradarów. ITD nie będzie zastanawiać się, kto popełnił wykroczenie. Za przekroczenie prędkości mandat otrzyma właściciel auta. Nie otrzyma za to żadnych punktów karnych. Punkty będą mogli przyznawać jedynie policjanci według taryfikatora.

Nowe stawki mandatów
A skoro jesteśmy przy mandatach, to mają one wzrosnąć za przekraczanie prędkości. Liczone będą w procentowy sposób: za przekroczenie prędkości do 10 km/h – 1,5 proc. średniej krajowej z poprzedniego roku kalendarzowego (w 2013 roku – 3650 zł). Przekroczenie prędkości 11-20 km/h – 3 proc., 21-30 km/h – 5 proc., 31-40 km/h – 9 proc., 41-50 km/h – 14 proc., a powyżej 50 km/h – 20 proc. W praktyce oznacza to, że zapłacimy za mandaty od 55 zł do 730 zł. Jeśli jednak dany kierowca zostanie zatrzymany w ciągu roku czterokrotnie na przekroczeniu prędkości o 50 km/h, to zapłaci wówczas dodatkowo o 50 proc. więcej niż wcześniej.

***
– Zamiast wymyślać nowe przepisy bijące w kierowców, rządzący powinni budować autostrady i drogi ekspresowe, żeby nie trzeba było np. po zjeździe z autostrady w Tarnowie w ciągu 45 minut pokonywać odcinek 500 metrów. Takie drogi podniosą bezpieczeństwo kierowców, a nie fotoradary, wideorejestratory, odcinkowe pomiary prędkości itd. Tyle że tak jest łatwiej, bo przecież zainwestuje się w cały represyjny sprzęt, a później można już tylko liczyć pieniążki płynące szerokim strumieniem z mandatów, wmawiając jednocześnie, że to dla dobra kierowców. Jedynym plusem jest to, że wreszcie gminy przestaną sobie kosztem kierowców łatać dziury budżetowe.

ga

6 Responses to "Szykują się zmiany w przepisach drogowych"

Leave a Reply

Your email address will not be published.