Szykuje się rewolucja w transporcie publicznym

Przetarg wyłoni najprawdopodobniej dwie firmy transportowe, które na zlecenie starostwa będą obsługiwać teren powiatu mieleckiego. Fot. Paweł Galek
Przetarg wyłoni najprawdopodobniej dwie firmy transportowe, które na zlecenie starostwa będą obsługiwać teren powiatu mieleckiego. Fot. Paweł Galek

MIELEC. Zmiany dotkną głównie uczniów i dorosłych dojeżdżających do pracy.

Klamka zapadła. Nie będzie długo i szumnie zapowiadanej miejsko-powiatowej spółki, która miała zapewnić zbiorową komunikację na Mielecczyźnie. – Temat ten jest ostatecznie zamknięty – zdradza nam starosta Zbigniew Tymuła. To jednak nie znaczy, że uczniowie i pracownicy mieleckich fabryk pozostaną sami sobie. Przygotowywane jest porozumienie z gminami, które ma zapewnić transport publiczny na terenie powiatu.

W utworzeniu miejsko-powiatowej spółki transportowej przeszkodą nie do przejścia okazał się brak porozumienia między urzędami. Były wzajemne oskarżenia, wyczekiwania i w końcu pat. Starosta Zbigniew Tymuła nie kryje, że nie na taki scenariusz liczył.

– Trudno, dziś ten temat jest już zamknięty – konstatuje Tymuła. – Jako starostwo mamy jednak obowiązek zorganizować transport publiczny w powiecie. Dlatego zamiast planowanej spółki, przygotowujemy porozumienie z gminami. Stosowną dokumentację już rozesłałem do burmistrzów i wójtów. Myślę, że na początku października zorganizuję z nimi spotkanie w tej sprawie. Mamy w powiecie na tyle przewoźników, że powinniśmy dać radę.

Powiatowo-gminny transport publiczny ma zostać uruchomiony 1 września 2017 r. Przewoźnicy, najprawdopodobniej dwaj, mają zostać wyłonieni drogą przetargu. – Teren powiatu zamierzamy podzielić na dwie strefy, każdą z nich obsługiwać będzie jeden operator – zdradza starosta. – Jako były transportowiec z 25-letnim stażem, zapewniam, że te kursy będą opłacalne dla przewoźników. Zwłaszcza, że nasza oferta będzie konkurencyjna wobec innych. Będziemy mieli zniżki dla uczniów, które zrefunduje nam Urząd Marszałkowski.

– My jako starostwo nie będziemy na tym zarabiać. Chcemy wyjść na zero – dodaje Tymuła. – Zatrudnimy może dwie osoby, które będą to obsługiwać. Jednak „do tanga trzeba dwojga”. Samorządy będą musiały wykupić bilety u operatorów, którzy wygrają przetarg. Jeśli któraś z gmin tego nie zrobi, to jej teren nie będzie objęta tym projektem, na czym na pewno ucierpią uczniowie i dojeżdżający do pracy dorośli.

Paweł Galek

Leave a Reply

Your email address will not be published.