
Dziś spróbujemy rozwiązać zagadkę, która czekała na to ponad trzy tysiąclecia, jedną z największych tajemnic w historii naszej cywilizacji. 26 listopada 1922 roku archeolog Howard Carter wypowiedział słynne zdanie: „Widzę, rzeczy cudowne” i dzięki temu, co wówczas ujrzał, co wówczas odkrył, przeszedł do historii. Nie mógł wiedzieć, że uchylił tylko rąbka mrocznej tajemnicy i że obudził właśnie śpiące od wieków demony, które jej strzegły.
Ponad 80 lat później – 3 stycznia 2005 roku – kawalkada samochodów wyrusza z Kairu do Doliny Królów. W pierwszym dżipie siedzi znany jako współczesny Indiana Jones dr Zahi Hawass – szef Najwyższej Rady Starożytności. Cieszący się sławą jednego z najwybitniejszych archeologów na świecie naukowiec przez ostanie 2 lata zaangażowany jest w projekt, który staje się przełomem w światowej archeologii. Zakłada on zbadanie przy pomocy tomografu komputerowego kilkunastu mumii egipskich faraonów, w tym tej najważniejszej – mumii Tutenchamona. Choć cały świat z zapartym tchem śledzi postępy prac zespołu Hawassa, u wielu Egipcjan projekt budzi kontrowersje, a zdaniem niektórych wręcz ociera się o świętokradztwo. Farouk Hosni, minister kultury Egiptu, mówi wtedy dosłownie wprost do mojej kamery: „Jeśli chodzi o skanowanie mumii Tutenchamona, uważam, że jest to sprawa o aspekcie czysto naukowym. Od strony duchowej ja się na to nie zgadzam. Doktor Hawass sam o tym zdecydował”. A przecież cały świat czekał na informację, czy Tutenchamon został zamordowany, czy umarł śmiercią naturalną. Skąd ta reakcja ministra? Czyżby wiara w klątwę Tutenchamona wkroczyła w XXI wiek?
HISTORIA
Współczesny Indiana Jones – dr Zahi Hawass – zwykł był mawiać: „Kiedy mówisz Egipt – wszyscy zawsze odpowiadają Tutenchamon. Znają go na całym świecie, bo wiąże się z nim magia i tajemnica”.
Cała ta historia zaczyna się około 1350 roku przed Chrystusem. Wtedy to w Achetaton – od niedawna nowej stolicy Egiptu – na świat przychodzi Tutenchamon – przyszły „faraon dziecko”.
Tutenchamon był synem Echnatona, faraona, który wywrócił do góry nogami obyczajowość i religię starożytnego Egiptu, ponieważ odrzucił starożytny kult Amona i innych bogów, a wprowadził zupełnie nowy kult tarczy słonecznej Atona. To był przełom i tak naprawdę pierwsza religia monoteistyczna w historii. Część świata naukowego twierdzi nawet, że na ideach tego – jak go nazywano – faraona heretyka wzorował się sam Mojżesz, który niedługo po jego śmierci pojawił się na egipskiej ziemi. To właśnie za panowania Echnatona Egipcjanie mają uwierzyć w to, że bóg jest tylko jeden. Tak jak wierzy faraon, przenosząc stolicę do nowo wybudowanego Achetaton gdzieś na środku pustyni, gdzie zajęty pisaniem hymnów na cześć nowego boga zaniedbuje państwo. Egipt traci władzę, pieniądze, znaczenie, a podległe mu ościenne terytoria wymykają się spod kontroli. W kraju wrze, a kapłani Amona oczywiście do tego podżegają, widząc, że tracą widoczne wpływy. Lecz bunt nie wybucha, bowiem faraon niespodziewanie umiera. Odchodzi wraz ze swymi ideami, marzeniami i wiarą. Następca, przy pomocy którego będzie można przywrócić dawny porządek jest zupełnie nieświadomy tego, jaką rolę przyjdzie mu odegrać. Jest jeszcze małym chłopcem. Nosi imię Tutenchamon, wstępuje na tron mając lat 9 i rzeczą oczywistą jest, że nie może samodzielnie podjąć wielu ważnych decyzji. Właściwie zapewne żadnej decyzji. A jednak zaledwie po 2 latach przywraca dawny porządek i przenosi stolicę z powrotem do Teb wraz z zastępem czczonych na nowo starych bogów oraz wszystkimi godnościami przyznanymi ponownie ich kapłanom.
Trudno przypuszczać, żeby 11-latek to wszystko wymyślił i przeprowadził i faktycznie tuż za jego plecami pojawiają się postaci wezyra Aja oraz generała Horemheba, który trzymał naonczas całą armię w garści. Ci dwaj dostojnicy sprawują faktyczną władzę w państwie i podejmują wszelkie decyzje, przywracając mu dawną równowagę i dobrobyt. Tymczasem Tutenchamon dorasta i wkrótce ma osiągnąć wiek, który pozwoli dać mu kontrolę nad krajem, co dla wezyra Aja i generała Horemheba oznaczałoby nieuchronnie utratę wszelkich wpływów, bowiem słowo faraona, a w tym przypadku dorosłego faraona miało w Egipcie moc wykonawczą i nikt nie odważyłby się zmienić jego decyzji. Mija zatem 10 lat rządów króla Tutenchamona. Faraon kończy właśnie 19 lat…. I wtedy nagle młody władca umiera.Ta śmierć pozostaje zagadką aż do dzisiaj.
Głównymi podejrzanymi – choć bez jakiegokolwiek dowodu, że w ogóle mamy do czynienia ze zbrodnią – są oczywiście sprawujący władzę w państwie dwaj dostojnicy – wezyr Aj i generał Horemheb. Tym bardziej, że po śmierci Tutenchamona wszystko odbywa się tak, jakby zostało zaplanowane. Najpierw obejmuje władzę Ai, a kiedy po 4 latach umiera, na tron wstępuje Horemheb. A potem usunięte zostają wszystkie ślady minionych czasów. Horemheb wymazuje imiona trzech poprzednich władców, tak jakby nigdy nie istnieli, a on sam panował przez ostatnich 30 lat. Zewsząd znikają imiona faraona heretyka – Echnatona, jego stolica zostanie zrównana z ziemią, a Tutenchamon zapomniany na wieki. Do tego stopnia, że dopiero 3 tys. lat później świat dowie się, że naprawdę istniał.
Naukowcy i badacze mówią: „Nie wiemy tak naprawdę, co się stało”, a tu przecież wciąż przewija się ta sama żądza władzy, która towarzyszy człowiekowi od zarania dziejów. Taka sama nad doliną Nilu, taka sama u lady Makbet i taka sama u dzisiejszych władców.
ODKRYCIE
Mimo że historia Tutenchamona ma swój początek około 1367 roku przed Chrystusem, swoje zmartwychwstanie dla świata zawdzięcza temu co zdarzyło się w latach 20. ubiegłego stulecia w Dolinie Królów. Wówczas już od 100 lat prowadzono tam wykopaliska archeologiczne. To chyba przecież najważniejsze cmentarzysko świata, bo choć jest tam tylko kilkadziesiąt grobów, to są one otoczone taką czcią, że mimo iż minęły 3 tysiące lat, do dziś w Dolinie Królów turyści nie mogą nawet wyciągnąć kamery filmowej.
Ta wielka pustynna dolina leży kilka kilometrów od pradawnej stolicy państwa egipskiego – Teb. Jest niedostępna, otoczona stromymi skałami, w których wykuto kilkadziesiąt jaskiń będących po dziś dzień grobowcami egipskich faraonów. Grobowce w Dolinie Królów, mimo że to pilnie strzeżone miejsce, narażone były na nieustanne kradzieże. Starożytni rabusie nie tylko okradali groby, lecz także bezcześcili mumie faraonów, a zgodnie z wierzeniami Egipcjan, tylko istnienie ciała w jego zmumifikowanej formie zapewniało nieśmiertelność duszy.
Zniszczenie mumii, zniszczenie doczesnych szczątków człowieka było równoznaczne z końcem jego życia na tamtym świecie. Kto jak kto, ale król miał prawo żyć wiecznie, dlatego zaczęto wykuwać grobowce w tajnych miejscach i maskować ich wejście. Niestety to nie pomogło. Pokusa zdobycia ukrytych w grobowcach legendarnych skarbów faraonów była silniejsza niż zabezpieczenia, skrytki, czy wreszcie skorumpowani urzędnicy i strażnicy, strzegący dzień i noc wejścia do doliny. Kiedy już kapłani odpowiedzialni za groby królewskie stracili wszelką nadzieję na powstrzymanie tego procederu, wyciągnęli mumie najważniejszych królów, także te z obrabowanych grobowców i ukryli je w jednym miejscu, które następnie starannie zamaskowano. Odkryto je przez przypadek dopiero pod koniec XIX wieku, co opisuje brytyjski archeolog- Howard Carter.
Fragmenty wspomnień Howarda Cartera: W płytkim, niestarannie wykonanym grobowcu, leżeli bezładnie rozrzuceni najpotężniejsi władcy starożytnego wschodu, faraonowie Egiptu, których imiona znane były całemu światu. Nikt nie sądził, że ich ciała da się kiedyś odnaleźć. Spoczywają i w miejscu, do którego kapłani zanieśli ich 3 tys. lat temu.
Mumie wyniesiono z grobowca i wysłano Nilem do Kairu, gdzie dotarły po 15 dniach i złożone zostały w Muzeum Egipskim.
Fragmenty wspomnień Howarda Cartera: Gdy Dahabija płynęła w dół rzeki, mieszkańcy okolicznych wiosek strzelali na wiwat jak w czasie najprawdziwszego pogrzebu, a kobiety szły brzegiem podążając za łodzią wiozącą mumie królewskie. Zawodziły przy tym w charakterystyczny sposób, który nie zmienił się od czasów faraonów.
Kiedy to wszystko się działo, autor tych słów, Howard Carter, nie był jeszcze nawet nigdy w Egipcie. Nie mógł wiedzieć, że dokładnie za 31 lat on sam wskrzesi w tym samym miejscu, w Dolinie Królów, nieznaną cząstkę historii. Nadchodzi lipiec 1914 roku. Carter prowadzi już od lat badania archeologiczne w Egipcie, finansowane przez brytyjskiego lorda Georga Carnarvona. Właśnie teraz przytrafia im się niepowtarzalna okazja – otrzymują koncesję na poszukiwania w Dolinie Królów. Tymczasem jednak wybucha wojna i Carter wraz z Carnarvonem dopiero jesienią 1917 roku rozpoczynają prace. Nie zraża ich fakt, że poprzedni właściciel koncesji na badania w Dolinie Królów, Theodore Davis, ogłasza publicznie w 1914 roku, że miejsce to jest całkowicie wyeksploatowane i nie ma tam żadnych nieodkrytych grobów. Nadchodzą czasy ciężkiej próby. Przez kolejnych 5 sezonów do 1922 roku ludzie Cartera przeczesują każdy centymetr piachu w Dolinie Królów poszukując czegoś, o czym nawet nie wiedzą czy na pewno istnieje.
Fragmenty wspomnień Howarda Cartera: Mijały miesiące napięcia i rozczarowań, a my nie mogliśmy się pochwalić żadnym znaczącym odkryciem. Był moment, że uznaliśmy się za pokonanych.
I wtedy nadszedł szósty sezon, który zaczynał się w listopadzie i był ostatnim w ramach koncesji należącej do lorda Carnarvona.
Fragmenty wspomnień Howarda Cartera: Właśnie w momencie zwątpienia od razu na początku kampanii ostatniej nadziei odnieśliśmy sukces. Chyba nigdy w historii archeologii sezon wykopaliskowy nie trwał krócej niż nasze pięć pierwszych dni listopada 1922 roku. Kiedy pojawiłem się na terenie wykopalisk uderzyła mnie panująca tam niezwykła cisza. Prace zostały wstrzymane, co oznaczało, że coś wyjątkowego musiało się zdarzyć zaraz wczesnym rankiem, tuż po ich rozpoczęciu. Po chwili wszystko stało się jasne, w podłożu skalnym ukazał się zarys stopnia prowadzących w dół schodów.
Warstwa przykrywająca wejście zawierała w sobie dużą ilość gliny, żwiru, piasku naniesionych przez wodę. Naukowcy podejrzewają, że w Dolinie Królów musiała mieć miejsce gwałtowna burza, która spowodowała, że woda zalała dno Doliny nanosząc osad, który całkowicie zamaskował wejście do grobowca.
Fragmenty wspomnień Howarda Cartera:Przez cały dzień i następny ranek trwały gorączkowe prace. Dopiero po południu 5 Listopada udało nam się oczyścić to miejsce z zalegającego gruzu i odsłonić zarys schodów. Nie było już żadnych wątpliwości, znaleźliśmy wejście do grobu – wejście było zamurowane, otynkowane i opieczętowane. Zbliżał się moment ekscytujący dla każdego archeologa – oto po latach bezowocnej pracy stałem sam przed drzwiami, za którymi może czekało mnie wielkie odkrycie. Wiedziałem, że za nimi równie dobrze może nie być nic, dosłownie nic.Pod wieczór 24 listopada schody były oczyszczone i nareszcie po szesnastu stopniach mogliśmy zejść na sam dół i dokładniej przyjrzeć się zapieczętowanym drzwiom. W dolnej ich części odciski pieczęci były wyraźniejsze i bez trudu na kilku z nich dostrzegliśmy imię Tutenchamon. Nasze emocje sięgnęły szczytu, stawało się coraz bardziej prawdopodobne, że istotnie odkryliśmy grób tego tajemniczego władcy. Nadszedł decydujący moment. Drżącymi rękami wybiłem mały otwór w górnym lewym rogu. Za drzwiami była tylko ciemność i pustka. Początkowo nic nie widziałem, świeca migotała, lecz po chwili w jej świetle zacząłem dostrzegać niewyraźne zarysy przedmiotów.
26 listopada 1922 roku lord George Herbert Carnarvon i Howard Carter wchodzą do grobowca Tutenchamona w Dolinie Królów i widzą rzeczy, których ludzkie oko nie oglądało od 3 tysięcy lat.
Fragmenty wspomnień Howarda Cartera: Z mroku zaczęły wyłaniać się figury ludzi i przedziwnych zwierząt. Patrzyłem oniemiały z zachwytu. Z osłupienia wyrwał mnie głos lorda Carnarvona:- Czy pan coś widzi?- Tak, widzę rzeczy cudowne.To było wszystko co mogłem wtedy z siebie wyksztusić. Potem poszerzywszy otwór tak, że obaj mogliśmy przezeń patrzeć – skierowaliśmy do środka światło latarki.
Jak powiedział mi kiedyś w pięknej willi Polskiej Misji Archeologicznej w Kairze jeden z najwybitniejszych archeologów profesor Michał Gawlikowski: „Nie chodzi o to, żeby znajdować przedmioty. Oczywiście znajdujemy je, ale nie one są najważniejsze. My szukamy człowieka”.
26 listopada 1922 roku Howard Carter znalazł w grobowcu Tutenchamona nie tylko człowieka…
Fragmenty wspomnień Howarda Cartera: W końcu dokonałem w dolinie cudownego odkrycia. Po raz pierwszy ktoś postawił tu nogę trzy lub cztery tysiące lat przed nami. Na pewno nigdy przedtem, w całej historii archeologii nikt nie widział sceny, jaką wtedy ujrzeliśmy. Wodziliśmy strumieniem światła, które pojawiło się tutaj po raz pierwszy od trzech tysięcy lat, starając się i zrozumieć znaczenie skarbu leżącego u naszych stóp. Widok był oszałamiający i obezwładniający. Wszędzie było widać złoto, wszystko tonęło w złotej poświacie.
W artykule wykorzystano fragmenty książki „Odkrycie grobowca Tutanchamona” autorstwa Howarda Cartera
i Artura C.Mace’a w przekładzie Bogdana Żurawskiego wydanej przez wydawnictwo Amber.
Jakub Karyś



5 Responses to "Tajemnice Tutenchamona"