
PRZEMYŚL. 66-letnia mieszkanka Przemyśla nie miała szans na przeżycie starcia z rozpędzonym kolosem. To było samobójstwo czy nieszczęśliwy wypadek?
Sobotnie popołudnie (14 stycznia), godz. 17.30. Pociąg osobowy jadący z Rzeszowa już zbliża się do stacji Przemyśl Zasanie. Pasażerowie stłoczeni przy drzwiach przygotowują się do wysiadki. Skład minął przejazd kolejowy. Do stacji zostało raptem kilkadziesiąt metrów.
Nagle pociąg hamuje. Tworzy się zamieszanie. Słychać syreny policyjne. Chwile po nich zjawia się karetka pogotowia. Wszystko jasne. Zdarzyła się tragedia. Niedaleko pociągu leży ciało kobiety.
Więcej w Super Nowościach
Ewa faber


