
Temat podrzucanych odpadów na teren byłego zakładu „Silikaty” w Lipie pod Stalową Wolą wraca jak bumerang. Dwa lata temu ktoś usypał tam hałdę cuchnących odpadów poprzemysłowych i zniknął. 16 lipca znów we wsi pojawiła się tajemnicza ciężarówka, z której zrzucono niechciany ładunek.
O sprawie podrzuconego ładunku została poinformowana stalowowolska policja oraz Inspekcja Ochrony Środowiska. Mieszkańcy Lipy liczą, że informacje, które trafiły do tych służb pozwolą ustalić sprawcę podrzucenia odpadów. Bo co do tego, że odpady podrzucono, nikt we wsi nie ma wątpliwości.
Przypomnijmy, dwa lata temu pisaliśmy pierwszy raz o bombie ekologicznej, którą ktoś podrzucił do Lipy do dawnego zakładu „Silikaty”. Widok, który wówczas można było zastać na rozległym poprzemysłowym terenie był koszmarny. Tony różnego rodzaju odpadów utworzyły hałdy, wydobywał się z nich paskudny odór, a mieszkańcy mieli obawy, że może dojść do skażenia środowiska. Stąd, wieść o ciężarówce, która w połowie lipca podrzuciła do Lipy kolejny niechciany ładunek, rozniosła się po miejscowości niczym błyskawica.
– Znowu zaczyna się zwożenie jakiś dziwnych ładunków, podrzucanie śmieci, z którymi nie ma co zrobić – relacjonuje jeden z mieszkańców Lipy. – My już to przerabialiśmy i wiemy, jak łatwo jest takie odpady podrzucić, a jak trudno jest doprowadzić do tego, aby zostały one usunięte. Trudno jest złapać wykonawcę podrzucenia odpadów, a jeszcze trudniej ustalić zleceniodawcę.
Według relacji mieszkańców wsi, odpady przywieziono ciężarówką 16 lipca br. Pojazd miał rejestrację bolesławską, czyli pochodził z województwa dolnośląskiego. Po tym, jak pojazd zniknął, na opustoszałym terenie pozostało kilkadziesiąt worków kontenerowych wypełnionych odpadami budowlanymi lub czymś do nich podobnym.
– Ktoś, kto przyjeżdża legalnie na nieruchomość, to nie musi rozbijać kłódki, tylko otwiera ją kluczem. Poza tym, teren jest zajęty przez komornika – opowiadają mieszkańcy Lipy. – Nie wiemy, czy te materiały nie są trujące albo na przykład łatwopalne. Żeby się nie okazało, że za kilka dni w nocy wybuchnie pożar i wszystko pójdzie z dymem. Przecież tak się już zdarzało.
Mieszkańcy Lipy w gminie Zaklików mają słuszne powody do niepokoju. Pierwsze zabudowania mieszkalne znajdują się około 50 metrów od pustostanów, w których kiedyś mieściła się fabryka silikatów. W jednym z obiektów pożar wybuchł w grudniu 2017 r. Płonęły w nim wówczas składowane nieleganie szmaty i stara wełna budowlana. Spłonęła wówczas większa część pustostanu i zwalił się żelbetonowy strop. Do sprawy wrócimy.
mrok



2 Responses to "Tajemnicze ładunki podrzucone do Lipy"