
PRZEWORSK. Policja i prokuratura badają sprawę pożaru i znęcania się syna nad matką.
W lutym na łamach Super Nowości pisaliśmy o pani Janinie Kapuście z Przeworska, która opowiadała, że brakuje jej już sił na walkę ze swoim synem. Miał on ją pobić i ciągle znęcać się nad nią psychicznie. Teraz kobieta do swojej tragicznej relacji dopisuje jeszcze jeden rozdział: pożar domu.
Pani Janina Kapusta 3 września 2016 r. powinna świętować swoje 78. urodziny. Mogłaby w tym czasie kroić tort i wesoło spędzać czas z najbliższymi. Tak jednak nie było. Tego dnia kobieta zalewała się łzami, widząc ogniste języki, które trawiły jej dom. Drewniana konstrukcja dachu paliła się tak szybko, że o uratowaniu czegokolwiek z poddasza nie mogło być mowy. Strażacy ugasili ogień, jednak horroru dopełnił ulewny deszcz padający na drugi dzień, który zalał mieszkanie. Wcześniej syn pani Janiny rozebrał znoszone belki. Plandeka pojawiła się później. Dom jest w stanie krytycznym. Pani Janina ze łzami w oczach opowiadała o tym, jak patrzyła na wyginająca się z gorąca blachę, jak strażacy wlewali hektolitry wody, żeby ugasić płomienie.
– Ciągle zastanawiałam, się od czego się zapaliło. Ciągle sobie mówiłam, że to niemożliwe. W końcu przypomniałam sobie, że godzinę, może półtorej przed wybuchem pożaru widziałam, jak mój syn wchodził na strych, gdzie wybuchł ogień – relacjonowała kobieta. O swoim wątpliwościach pani Janina opowiedziała policji i w przeworskiej prokuraturze. Ta wszczęła postępowanie. Pani Janina po raz kolejny również zgłosiła, że obawia się swojego syna, bo ten maił ją pobić, znęcać się nad nią psychicznie i fizycznie oraz grozić jej. Takie zawiadomienie kobieta już wcześniej zgłaszał na policji. Sprawę umorzono, mimo iż pani Kapusta miała obdukcję lekarską.
Jak wybuchł pożar?
Pani Janina nie może zrozumieć, jak wybuchł pożar w jej domu. Podkreśla jednak, że widziała, jak jej syn niedługo przed wybuchem wchodził na poddasze, a następnie wyjechał. Najprawdopodobniej udał się do Anglii, gdzie na stałe mieszka. Policja wyjaśnia okoliczności tego zdarzenia. – Powołano biegłego eksperta, który wyjaśni, co było przyczyną pożaru – usłyszeliśmy od Renaty Jaremko, pełniącej obowiązki rzecznika prasowego KPP w Przeworsku.
Udało się nam porozmawiać z Adamem, synem pani Janiny. Jako przyczynę pożaru wskazywał instalację elektryczną na zewnątrz budynku, którą nam pokazał. Po pożarze była faktycznie spalona, jednak zdjęcia z samego pożaru mówią co innego. Poddasze już kompletnie spłonęło, a instalacja na zewnątrz pozostawała nietknięta. Pan Adam zaprzeczył również, żeby kiedykolwiek uderzył matkę czy znęcał się nad nią psychicznie bądź fizycznie.
Świeczka w zgliszczach domu
W piątek, 9 września, tydzień po pożarze, w domu przy ul. Gorliczyńskiej miało miejsce bardzo dziwne zdarzenie. Pani Janina twierdzi, że była w miejscowym MOPS-ie, następnie wracała do domu, by zająć się osuszaniem budynku. W gospodarstwie był jej syn, który miał mówić do kobiety, że zgubił klucz do domu i nie może otworzyć drzwi. W końcu, jak dowiadujemy się z relacji pani Janiny, miał wyważyć drzwi. Ta weszła do środka i zastała bardzo dziwną sytuację. – W kominku w zgliszczach zniszczonego domu paliła się świeca obłożona papierami. Zaraz pobiegłam do okna, żeby je otworzyć i zadzwoniłam na policję, błagając ich, żeby przyjechali – mówiła mieszkanka Przeworska. – Policjanci pojawili się na miejscu i faktycznie zastali w wyczyszczony kominku zapaloną świecę, jednak nie było przy niej gazet – relacjonowała Renata Jaremko. – Funkcjonariusze pytali pana Adama, czy to on zapalił świecę. Stwierdził, że tak, jednak nie potrafił podać przyczyny tego zachowania. Policjanci tylko upomnieli mężczyznę, uznając, że to zachowanie nie stwarza zagrożenia – usłyszeliśmy.
Nie udało się nam ustalić, po co zapalona świeca stała w zniszczonym domu bez wentylacji i z wyburzonymi kominami. Kobieta zapowiedziała kolejną wizytę w prokuraturze. Policja nie łączy ze sobą tych dwóch zdarzeń.
Viktoria Krakowska



2 Responses to "Tajemniczy pożar domu"