Takich wyróżnień nie znajduje się na ulicy!

Fot. Marcin Jeżowski, Materiały prasowe

Jest dobrym duchem Muzeum Historycznego, gdzie przepracował 43 lata, w tym prawie 30, na stanowisku dyrektora. To on zadbał, by nie tylko Polska, ale też świat usłyszeli o skarbach z tutejszego zamku. To jemu zaufał Zdzisław Beksiński i chciał uczynić spadkobiercą swych dzieł. Mimo emerytury, Wiesław Banach nie spoczywa na laurach, a jego aktywność wciąż jest doceniana. W piątek (25.09.) otrzyma Srebrny Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.

Były dyrektor Muzeum Historycznego ma już sporą wprawę w przyjmowaniu różnych form uznania. Tylko w tym roku odebrał nadany mu przez prezydenta RP Złoty Krzyż Zasługi, a także tytuł Honorowego Obywatela Sanoka. Srebrny Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” również go ucieszył. – Wiem, że takich wyróżnień nie znajduje się na ulicy. Dlatego jestem bardzo wdzięczny, że doceniono moją pracę w Sanoku, chociaż mam też przekonanie, że są ludzie bardziej tego godni, niż ja – wyznaje Wiesław Banach. – To wzruszające…

Choć początkiem tego roku przeszedł na emeryturę, jego grafik wciąż pęka w szwach. – Cały czas pracuję nad stworzeniem prawie kompletnego katalogu malarstwa Beksińskiego. Prawie – bo w całości raczej nie jest to możliwe – jego obrazy są tak rozproszone po świecie, ze trudno je wszystkie odnotować – tłumaczy Wiesław Banach. – Trzeba wiec sporo się naszukać, czasem nawet rozpoznawać dzieła na kiepskich reprodukcjach gazetowych z lat 70. czy nawet końca 60. Mrówcza robota.

To nie jedyne zajęcie byłego dyrektora, a tzw. „praca domowa”. Jako ekspert od mistrza z Sanoka, wciąż jest potrzebny. – W tę sobotę przyjeżdża ekipa z Warszawy, z którą nagrywać będziemy wymyślony przeze mnie spektakl o Beksińskim „Wywiad, którego nie będzie”. Chcemy zrealizować go w formie internetowej, tak by w listopadzie był już dostępny w sieci – tłumaczy. – W październiku muzeum chce mnie zatrudnić do pomocy przy wystawie Beksińskiego w Rzeszowie. Zaproponuję jej układ oraz wygłoszę wykład na otwarciu.

Na razie wiec emerytura Wiesława Banacha daleka jest od odpoczynku. I choć bardzo prawdopodobne, że kolejne działania znów przyniosą mu uznanie, on uważa, ze „Gloria Artis” będzie ostatnią nagrodą. – Moje uhonorowania związane są z muzeum. Nie byłoby ich, gdyby nie moja załoga, a teraz nie jestem już jej oficjalną częścią – mówi. Jego zdaniem, ma to jednak pewne plusy: – Musze przyznać, że nie kocham krawata, białej koszuli i garnituru…

anja

Leave a Reply

Your email address will not be published.