Takiego tercetu nie ma nikt

Amerykański tercet z Tarnobrzega (nz. od lewej: Dominique Johnson, Craig Williams i Josh Miller) momentami prezentuje wręcz kosmiczną koszykówkę, co sprawia, że nieobliczalnego Jeziora zaczyna powoli bać się cała nasza liga. Fot. Bogdan Myśliwiec
Amerykański tercet z Tarnobrzega (nz. od lewej: Dominique Johnson, Craig Williams i Josh Miller) momentami prezentuje wręcz kosmiczną koszykówkę, co sprawia, że nieobliczalnego Jeziora zaczyna powoli bać się cała nasza liga. Fot. Bogdan Myśliwiec

KOSZYKÓWKA. TAURON BASKET LIGA. Amerykanie z Tarnobrzega swoją świetną grą zadziwiają wszystkich.

„Jeziorowcy” po fatalnym początku ligi odrodzili się jak feniks z popiołu, a przełomowym meczem okazał się zwycięski wyjazdowy przeciwko Asseco Gdynia. Tarnobrzeżanie nie przegrali od trzech kolejnych spotkań, natomiast amerykański tercet: Dominique Johnson, Josh Miller i Craig Williams, swoją grą zadziwia wszystkich.

Zespół z Tarnobrzega jest jedynym w lidze, który dochował się własnego „wielkiego trio”. Czy mecz kończy się dla tej ekipy wygraną, czy porażką, oni trzej praktycznie za każdym razem decydują o obliczu ekipy trener Zbigniewa Pyszniaka. 27 letni Johnson, 25-letni Williams i 27-letni Miller momentami prezentują wręcz kosmiczną koszykówkę, co sprawia, że nieobliczalnego Jeziora zaczyna powoli bać się cała nasza liga.

Ww. zawodników dzielnie wspierają inni zawodnicy na czele z Kacprem Młynarskim. – Na początku sezonu bardzo fajnie grałem indywidualnie, ale nie mogliśmy się odnaleźć jako zespół. Teraz troszeczkę zmieniłem ten swój styl gry, staram się grać bardziej pod drużynę i angażuję się w zupełnie inne rzeczy i wygrywamy. Myślę, że tak powinno zostać – mówi Młynarski, który również jest pod wrażeniem gry Amerykanów, a szczególnie Dominiqua Johnsona, który jest liderem zespołu. – Dominik jest w niesamowitej dyspozycji. Trafia praktycznie każdy rzut, ale takiego gracza potrzebowaliśmy, który weźmie grę na swoje barki i właśnie w taki sposób pociągnie nasz zespół – dodaje Młynarski.

Dla Johnsona (188 cm wzrostu) jest to drugie sezon w TBL. W poprzednim występował w barwach Śląska Wrocław, gdzie również był czołową postacią, ale nie aż tak ważną jak w Tarnobrzegu. – Moja gra to nic takiego, po prostu robię swoje. Staram się jak najlepiej wykonywać swoją robotę – mówi 27 letni Johnson, który coraz lepiej radzi sobie z językiem polskim. – Umiem podstawy i poradzę sobie np. w restauracji. Ale i tak najwięcej znam tych złych, nieładnych słów – mówi z uśmiechem Amerykanin, którego komplementuje jego rodak Craig Williams. – Dominique to naprawdę świetna osoba, traktuję go jak brata. Imponuje mi jego przygotowanie atletyczne i to, jakim jest kolegą dla reszty zawodników. Bez dwóch zdań to kluczowa postać naszej drużyny – mówi Williams, który podczas ostatniego meczu w Sopocie opuścił boisko z powodu problemów z kolanem. Kontuzja jednak nie jest aż na tyle poważna, żeby wykluczyć środkowego „Jeziorowców” z zapowiadającego się niezwykle interesująco sobotniego pojedynku ze Stelmetem Zielona Góra. – Powinienem wystąpić w tym meczu. Ból ustępuje – jestem optymistą co do mojego występu – dodaje Williams.

Rafał Myśliwiec

Leave a Reply

Your email address will not be published.