Tani #LOTdoDomu? Niekoniecznie

Zanim nasza czytelniczka dotarła samolotem do domu. Próbowała wrócić samochodem i autokarem Fot. Wit Hadło

KRAJ, PODKARPACIE. Miało być darmowo i bezstresowo. Podróż powrotna w ramach akcji #LOTdoDomu okazała się gehenną.

Prezentujemy naszym czytelnikom historię pani Katarzyny, która lotem zorganizowanym w ramach akcji #LOTdoDomu chciała dotrzeć z Paryża do Warszawy. Okazuje się, że tak „szlachetnie” brzmiąca akcja wcale nie była drogą usłaną różami.

Po tym jak rząd zamknął granice, przywracając kontrole graniczne, wprowadzając obowiązkową kwarantannę domową, zawieszając przy tym międzynarodowe i krajowe połączenia lotnicze z powodu koronawirusa SARS-Cov-2; Polskie Linie Lotnicze LOT postanowiły „ściągnąć” do kraju Polaków przebywających za granicą. W sumie od 15 marca, dzięki akcji #LOTdoDomu powróciło ponad 29 tys. polskich obywateli. Dla pasażerów, którzy mieli bilet na samolot powrotny Polskich Linii Lotniczych, podróż miała być darmowa. Cała reszta była objęta zryczałtowanymi kwotami:dla europejskich tras to 400-800 zł, zaś dla reszty świata 1600-2400.

Powrót LOT-em w praktyce

Cała procedura uzyskania biletu powrotnego, choć w mediach była zapowiadana jako bezpłatna formalność, dla wielu pasażerów okazała się dość czasochłonną i kosztowną operacją. Jedną z poszkodowanych osób była pani Katarzyna, przebywająca w tamtym czasie w Paryżu. Nasza czytelniczka do stolicy Francji dostała się liniami lotniczymi LOT (bilet obejmował podróż w dwie strony).

W pierwszej kolejności wątpliwości budzi sposób informowania pasażerów. – Byłam tam trzeci dzień, kiedy odwołali mi lot. Ja przynajmniej dostałam informacje SMS-em, że mój lot został odwołany. Mój kolega, który miał wracać tym samym samolotem, do dziś nie dostał żadnego powiadomienia – mówi pani Katarzyna.

Później było już tylko „lepiej”. Pani Kasia otrzymała wiadomość, w której podano dwa numery telefonu, gdzie miała uzyskać informacje nt. akcji #LOTdoDomu. Według relacji naszej czytelniczki pierwszy z wybranych numerów nie działał, a po telefonie na drugi numer i 40 minutach oczekiwania na linii, pani Kasi zabrakło cierpliwości. Jak taki stan rzeczy komentuje LOT? – W związku ze wzmożonym zainteresowaniem naszą akcją, mogły być problemy z komunikacją – tłumaczy Michał Czernicki, rzecznik prasowy LOT-u. I w zasadzie to by było na tyle jeżeli chodzi o powrót zgodnie z procedurami, jakimi powinni się kierować pasażerowie. 

Po tym, jak telefoniczny system LOT-u zawiódł, pani Katarzyna postanowiła wypełnić formularz zawiadamiający o potrzebie powrotu. – Chciałam też zauważyć, że na stronie LOT-u, tuż po rozpoczęciu akcji, nie było żadnego odnośnika do akcji, dopiero jeden z moich znajomych wysłał mi go SMS-em, a na liście lotów z Europy był tylko Londyn.

(Bez)płatny powrót

W dalszej części bohaterka naszej historii postanowiła, że wróci transportem kołowym, jednak podczas podróży, przy niemieckiej granicy pani Katarzyna wraz ze znajomymi zostali poinformowani o olbrzymich korkach na przejściu granicznym i o tym, że Niemcy planują zamknąć granice. Zdecydowano, że ich odyseja jest nieudana i powrócili do Francji. Drugie podejście wiązało się z kupnem biletu na autobus. – Dzień przed moim wyjazdem autobusem, znajomy poinformował mnie, że na liście, gdzie wcześniej był jedynie Londyn, pokazał się Paryż. Co wydaje się śmieszne, informacje o tym otrzymałam smsem dopiero po 12 godzinach.

Za bilet zakupiony w zakładce przeznaczonej do wydawać by się mogło darmowego powrotu(przynajmniej w przypadku Pani Katarzyny), nasza czytelniczka zapłaciła 480 zł, choć na stronie LOT-u i w komunikatach medialnych wielokrotnie zapewniano potencjalnych pasażerów, że usługa będzie darmowa, jeżeli wcześniej zaplanowany lot powrotny miał się odbyć liniami LOT-u. Wiele też mówiło się o zryczałtowaniu kosztów i okazyjnych cenach, co nie do końca się zgadza, biorąc pod uwagę, że pani Katarzyna za wcześniejszy terminowy przylot i powrót do Paryża zapłaciła ok. 600 zł.

Całą historię przytoczyliśmy rzecznikowi LOT-u. – Zwrot kosztów będzie możliwy jedynie w przypadku, kiedy pasażerka miała bilet powrotny i nie mogła się do nas dodzwonić- oceniał Czernicki. Dodajmy także, że lot wysłał także zawiadomienie o możliwości zwrotu za powrót z poprzedniego, odwołanego lotu.  Pani Katarzyna pierwotnie miała wrócić do kraju 16 marca, wróciła trzy dni później i aktualnie przebywa na 14-dniowej kwarantannie domowej. Wspomina również, że kontrole policji wyglądają bardzo profesjonalnie i o niebo lepiej niż organizacja akcji #LOTdoDomu.

Rafał Bolanowski

10 Responses to "Tani #LOTdoDomu? Niekoniecznie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.