Tata mógł co najwyżej robaka nawlec

Fot. Jerzy Mielniczuk
Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Dziecięce zawody wędkarskie są już od lat jedną z największych atrakcji Dnia Dziecka w Stalowej Woli.

Można się co prawda kłócić, czy jest to atrakcja dla dzieci, czy też okazja pochwalenia się sprzętem dla ich rodziców. Do zawodów dopuszczana jest każda pociecha, która zdoła utrzymać wędkę i nie ma uprawnień na kartę wędkarską dla dorosłych.

„Oczko”, czyli stawik na obrzeżach miasta, jest oblegane przez kilka wędkarskich pokoleń. Te najmłodsze mają za zadanie wyciągnąć „coś z wody”. To „coś” musi mieć płetwy, skrzela i jak największy wymiar. Obsługa należy do starszych pokoleń. Tatusiowie i dziadkowie zanęcają okolice połowów najlepszymi karmami dostanymi w sklepie i nawlekają tłuste robaki na haczyki. Mamusie grillują i dokarmiają wędkujących. Piknik godny… No właśnie, Dnia Dziecka!

jam

Tata Dzieci i ryby 2 fot Mielniczuk Tata Dzieci i ryby 1 fot Mielniczuk

Leave a Reply

Your email address will not be published.