Tata przemierza kraj, żeby mnie zobaczyć

Rozmowa z MAKSYMILIANEM HEBLEM, pomocnikiem Apklan Resovii.

– Nie było panu choć odrobinę przykro? Jeszcze trzy miesiące temu strzelał pan gole dla Gryfa…
– Rzeczywiście, przybijanie piątek po 6-0 z dawnymi kumplami fajne nie było, ale taka jest piłka. Gryf mógł zresztą stracić dużo więcej goli.

– Wiedziałem o problemach tej drużyny, ale nie spodziewałem się, że to będzie mecz do jednej bramki.
– Też myślałem, że o zwycięstwo będzie trudniej. Chłopaki z Wejherowa muszą się podnieść. Warto się starać w każdym spotkaniu, bo nie wiadomo, gdzie za chwilę się znajdą.

– Pan wylądował w Rzeszowie, choć słyszałem, że nie było łatwo przekonać pana do gry w Resovii. Ofert, także z klubów I ligi, nie brakowało.
– Akurat z pierwszej ligi konkretów nie było, a ja chciałem iść do klubu, który o coś walczy i gra w piłkę. W poprzednich moich klubach niewiele przypominało piłkę nożną, chodziło tylko o wynik.

– Za panem niezły debiut, choć zapewne stać pana na więcej?
– Zgadza się. To pierwszy mecz, jak przyjdą świeżość i większe zrozumienie z kolegami, będzie lepiej. Jednak co miałem dograć, to dograłem, a okazji na gola nie miałem. Najważniejsze, że jako drużyna zagraliśmy konsekwentnie, nieustannie dążąc do zdobycia kolejnych bramek.

– Podobało mi się, że nie był pan przywiązany do jednego miejsca na boisku.
– Jestem wszechstronnym zawodnikiem, w ofensywie mogę zagrać na każdej pozycji. Lubię mieć piłkę przy nodze, choć zdaję sobie sprawę, że w Resovii konkurencja jest duża i trzeba się starać, by zachować miejsce w składzie.

– Poznał pan już Rzeszów z innej perspektywy, niż z boiska?
– Widziałem Rynek, a nocnego życia miasta nie dotknąłem, bo mnie to nie interesuje.

– Rzeszów od Rumi, skąd pan pochodzi, dzieli 700 km. Tęskni pan za domem?
– Nie jest łatwo wyjechać z dnia na dzień na drugi koniec Polski. Na szczęście tata wsiada w samochód i jedzie oglądać moje mecze. Dziś także się zjawił. To mój największy kibic i to jemu dedykuję efektowne zwycięstwo.

Rozmawiał Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.