Rozmowa z Dominikiem Łazarzem, ekonomistą Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie oraz wicedyrektor Centrum Dokumentacji Europejskiej.
– W lipcu inflacja wyniosła blisko 3 procent i była najwyższa od 7 lat. Co to oznacza?
– Mówiąc najprościej, coraz mniej możemy kupić za zarobione pieniądze, szczególnie w przypadku gdy nasze płace nie wzrastają. Oznacza to, że w pewien sposób spada też wartość m.in. otrzymywanego świadczenia 500plus. W dłuższej perspektywie czasu konsumenci będą płacić wyższe raty kredytów, większe rachunki za prąd, gaz czy wodę oraz podstawowe usługi na rynku.
– W ciągu zaledwie jednego roku ceny żywności wzrosły już o 7 procent…
– To jednak nie wszystko. Tempo wzrostu cen owej żywności również jest najszybsze od ponad siedmiu lat! Niestety, niewiele wskazuje na to, aby sytuacja mogła się poprawić. Powód? Mamy w obrocie zbyt dużo pieniędzy ze świadczeń socjalnych, które nie są powiązane z wykonywaną pracą. Są sztucznym wsparciem. W tym kontekście niepokoi kolejne świadczenie na pierwsze dziecko.
– Co oprócz czynników klimatycznych powoduje, że ceny żywności stale rosną?
– Chodzi głównie o wspomniane potężne transfery socjalne. Ponadto istotny jest fakt, że brakuje pracowników na rynku, rosną koszty pracy oraz stale drożeje paliwo. W ostatnich latach coraz więcej nabywamy. Nie umyka to uwadze producentów i usługodawców, którzy sami podwyższają ceny produktów i usług, sprawdzając przy jakiej stawce klienci nie będą ich kupować. Na razie nie przestajemy tego robić. Mówiąc prościej, sprzedający szukają równowagi i podnoszą ceny, bo widzą że mogą sobie na to pozwolić. W takim układzie najbardziej tracą ci, którzy wsparcia socjalnego nie otrzymują. To oni odczuwają coraz wyższe ceny warzyw, owoców czy pieczywa.
– Przy obecnej inflacji oszczędzanie się opłaca? 1000 zł na lokacie za rok będzie warte 980 zł…
– Dzisiaj nawet najlepsza lokata na rynku nie rekompensuje inflacji, czyli strat. W związku z tym Polacy zamiast trzymać środki tak jak jeszcze kilka lat temu w bankach, coraz częściej wydają je na nieruchomości. To z kolei jest też odpowiedź na pytanie, dlaczego grunty i mieszkania stale drożeją. Trzymając oszczędności w banku zwyczajnie tracimy. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja, gdy ktoś trzyma pieniądze w „skarpecie”. Domowe budżety w ogóle nie procentują, a stale obniżają swą wartość. Obecna sytuacja jest kłopotliwa, i nie każdy może sobie pozwolić na inwestycje w grunty.
Rozmawiał Kamil Lech



30 Responses to "„Tempo wzrostu cen żywności jest najszybsze od ponad siedmiu lat”"