Teraz zacznie się prawdziwa jazda

Paweł Miesiąc (kask niebieski) w ostatnich meczach fazy zasadniczej pokazał się z bardzo dobrej strony, co może cieszyć rzeszowskich kibiców w kontekście najważniejszych pojedynków sezonu 2014. Fot. Wit Hadło
Paweł Miesiąc (kask niebieski) w ostatnich meczach fazy zasadniczej pokazał się z bardzo dobrej strony, co może cieszyć rzeszowskich kibiców w kontekście najważniejszych pojedynków sezonu 2014. Fot. Wit Hadło

NICE PLŻ. W najbliższą niedzielę PGE Marma zaczyna walkę w play-off. W pierwszym półfinale rzeszowian czeka wyjazd do Gniezna.

Minimalną porażką 43-47 w Łodzi zakończyli sezon zasadniczy żużlowcy PGE Marmy Rzeszów. Przed nimi play-off, w którym w pierwszej rundzie spotkają się ze Startem Gniezno. – Do Ekstraligi nam jeszcze daleko. Play-offy mają swoje prawa. Teraz tak naprawdę zacznie się prawdziwa jazda – przekonuje Paweł Miesiąc, który pod koniec sezonu najwyraźniej złapał wiatr w żagle i stał się mocnym punktem PGE Marmy.

Rzeszowianie dość pewnie wygrali fazę zasadniczą i jako jedyni w całej lidze mają dodatni bilans punktowy ze wszystkimi drużynami Nice PLŻ. Mimo tego, trener Janusz Ślączka nieco żałuje minimalnej porażki w ostatnim meczu z Orłem. – Pojechaliśmy dobry mecz, zrobiliśmy dobre widowisko. Szkoda, że przegraliśmy, ale pogubiliśmy trochę punktów na trasie, jak chociażby w przypadku Krystiana Rempały, który miał defekt na punktowanej pozycji. Szkoda, że nie przyjedziemy do Łodzi za tydzień – mówi w rozmowie z Radiem Rzeszów trener Janusz Ślączka.

Kenni wraca do formy
Rzeszowskich kibiców cieszy przede wszystkim fakt, że do wysokiej formy wraca powoli lider drużyny, Kenni Larsen, który ostatnio zmagał się z kontuzją, a potem z kłopotami sprzętowymi. – Tak to nieraz bywa, że w jednym meczu rozsypały mu się dwa silniki. Zgłosił dwa motocykle do meczu i to było przyczyną jego słabszego występu w ostatnim meczu z KMŻ Lublin. W Łodzi wszystko zagrało, jak powinno i jechał bardzo dobrze – mówi Ślączka, który może być także zadowolony z formy, jaką w ostatnich tygodniach prezentuje Paweł Miesiąc, który po udany mecz z Lublinem, w Łodzi również pokazał się z dobrej strony i jako jedyny znalazł sposób na pokonanie najskuteczniejszego zawodnika Nice PLŻ, Jasona Doyla.

– Jechał bardzo dobry mecz, stworzył bardzo dobre widowisko, walczył na trasie, także Paweł na play-off powinien być mocnym punktem drużyny – uważa Ślączka. – Jestem zadowolony z meczu w Łodzi. Pierwszy bieg nie jechałem z przodu, ale ważne, że z Kennim wygrywaliśmy biegi. Nie robiliśmy wielkich wpadek. Później przełożyłem się jeszcze lepiej, miałem fajne pola, z których udało mi się dobrze wyskoczyć ze startu, a jak nie, to pojechać dobrze po trasie. Szkoda, że przegraliśmy, ale mamy 1. miejsce i teraz myślimy o play-off – mówi Paweł Miesiąc.

Nie ma co spekulować
Rzeszowianie już w połowie meczu z Orłem znali swojego półfinałowego rywala. Będzie nim Start Gniezno, który po porażce w ostatniej kolejce z GKM-em Grudziądz, ostatecznie ukończył zmagania na 4. miejscu.

– Nie wybieraliśmy sobie przeciwnika. Los nam dał Start Gniezno i cieszymy się z tego, że mamy Start, że jesteśmy w play-off, a nie gdzieś tam w dole tabeli. Nieważne czy to Łódź, czy Gniezno, czy jakaś inna drużyna. Z każdą musielibyśmy jechać, innego wyjścia nie mamy – przekonuje Janusz Ślączka. Wtóruje mu Paweł Miesiąc: – Nie ma co spekulować. Trafiliśmy na Gniezno i pojedziemy tam po korzystny wynik, najlepiej zwycięstwo. Jest twardo, ale trzeba jechać w każdych warunkach. Musimy dobrze pomyśleć nad przełożeniami, aby jak najlepiej pokazać się w pierwszym meczu.

Będzie łódzki cud?
Czarnym koniem fazy play-off może się okazać Orzeł Łódź, który w półfinale zmierzy się z GKM-em Grudziądz. Radości z faktu awansu do play-off nie kryje jego prezes, Witold Skrzydlewski. – Utarłbym nosa Rzeszowowi, jakbym wygrał za 3 punkty. To był wyjątkowo wyrównany mecz, kibice mieli się prawo z tego cieszyć. Ważne, że nikt nie odniósł kontuzji i wszyscy jesteśmy silni na play-off. Celem na ten sezon było się utrzymać w lidze. Początkowo było cienko, ale mecz w Lublinie spowodował, że poszliśmy do przodu, a niechcący staliśmy się katem Lublina – mówi Skrzydlewski, który ostrożnie wypowiada się na temat ewentualnego awansu do Enea Ekstraligi. – Jestem katolikiem, wierzę w cuda, cuda się zdarzają i być może nawet awansujemy. Ale co dalej? W życiu nie możemy wyjechać na tym stadionie w Ekstralidze. Jedziemy jednak dla kibiców. Dla nich warto pojechać o jak najwyższe cele – przekonuje Skrzydlewski.

Zaczną już w niedzielę
Półfinały play-off odbędą się już w najbliższą niedzielę (14 września). Rzeszowianie pierwszy mecz pojadą w Gnieźnie, rewanż tydzień później (21 września) na torze przy ul. Hetmańskiej. W przypadku awansu PGE Marmy do finału, pierwszy mecz pojedzie ona również na wyjeździe (28 września), a rewanż u siebie w pierwszą niedzielę października (5.10.).

Marcin Jeżowski

Leave a Reply

Your email address will not be published.