
JASŁO. „Chodzą jak gęsi”, „beton”, „tumanice” – takie słowa miała kierować dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Jaśle w stosunku do swoich podwładnych. Dyrektor jest zaskoczona skargą.
Pracownicy Miejskiej Biblioteki Publicznej w Jaśle przerwali milczenie. Po wielu latach udręki postanowili walczyć o swoje prawa, poczucie godności i wartości. Skarga na dyrektor biblioteki, która miała stosować mobbing wobec podwładnych, trafiła do burmistrza Jasła.
Koszmar, o którym mówią pracownicy, zaczął się z chwilą, kiedy dyrektorem Miejskiej Biblioteki Publicznej w Jaśle została Małgorzata Piekarska. Przez 22 lata nikt nie miał odwagi powiedzieć o tym, w jak trudnych warunkach przyszło im pracować. Choć to nie było łatwe, bo strach zagościł w ich życiu na dobre, to jednak zebrali w sobie siłę, aby powiedzieć dość poniżeniom, dyskredytacji, a przede wszystkim psychicznemu terrorowi.
Nie dadzą się więcej gnębić
Coś w nich pękło z chwilą, kiedy w ubiegłym roku dwie pracownice zrezygnowały z pracy. Nie był to pierwszy raz. Już we wcześniejszych latach z biblioteki odeszły osoby z doświadczeniem i wieloletnim stażem. A stało się tak dlatego, że nie mogły już znieść przemocy psychicznej, którą miała stosować dyrektor placówki.
Ta napięta sytuacja odbiła się na stanie zdrowia pracowników i miała wpływ na ich relacje rodzinne. W pracy towarzyszy podwładnym ogromny stres, który potęguje chwila spotkania się vis-a-vis z pracodawcą. – Krzyczała, wyzywała od oślic, tumanic, betonu. Publicznie poniżała i umniejszała kompetencje, zastraszała zwolnieniami z pracy czy przypisywała sobie działania, które w istocie były realizowane przez inne osoby – podkreślają pracownicy Miejskiej Biblioteki Publicznej w Jaśle.
To, o czym odważyła się powiedzieć załoga biblioteki, to dopiero wierzchołek góry lodowej. – Zmusza do przychodzenia do pracy na urlopie, zwolnieniu lekarskim czy tzw. odsiadkach. Osoby przebywające na zwolnieniu lekarskim oskarża o symulowanie choroby, podważając diagnozy lekarskie. Wykorzystując swoją pozycję publicznie neguje umiejętności, wiedzę i kompetencje pracowników. Taką samą opinię wyraża o osobach pracujących w innych instytucjach. Ponadto rozpowszechnia plotki o życiu prywatnym pracowników i innych osób niezwiązanych z biblioteką – czytamy w skardze, którą pracownicy MBP w Jaśle odważyli się napisać na początku grudnia ubiegłego roku do Ryszarda Pabiana, burmistrza Jasła.
Znamiona mobbingu
W związku ze złą atmosferą, jaka panowała w MBP w Jaśle 28 września 2016 r. przeprowadzona została kontrola przez inspektora z Państwowej Inspekcji Pracy. Pracownicy wypełnili anonimowe ankiety, na podstawie których stwierdzono, że stosowane są działania o charakterze mobbingu powyżej 6 miesięcy. Z protokołem z kontroli zapoznała się również komisja rewizyjna, która rozpatrywała skargę pracowników na działalność dyrektor Małgorzaty Piekarskiej. Ponadto radni spotkali się z pracownikami biblioteki, jak również ich pracodawcą w celu wysłuchaniu obu stron.
– Pani dyrektor była zaskoczoną skargą. Twierdziła, iż nikt z pracowników nie zgłaszał do niej uwag. (…) Komisja rewizyjna ustaliła, iż skarga dotyczy działań, które mogą mieć cechy mobbingu wobec skarżących, których miała dopuścić się pani dyrektor MBP. Sprawa ta dotyczy w istocie sporu pracowniczego i wykracza poza ustawowe kompetencje rady miejskiej – czytamy w uzasadnieniu do skargi przygotowanej przez komisję rewizyjną Rady Miejskiej Jasła.
Rada Miejska w Jaśle odesłała pracowników do Sądu Pracy. Burmistrz Ryszard Pabian podkreśla, że to jedyna możliwa droga, z której pracownicy mogą skorzystać. – Chciałbym, aby wreszcie do nich dotarło, że ten ruch tak naprawdę jest po ich stronie. Jeśli rzeczywiście są przekonani o zasadności swoich zarzutów, to po to są sądy, aby z nich korzystać. Miasto nie ma innych możliwości. Nie mogę się powołać na coś, co nie należy do moich kompetencji. Sąd musi potwierdzić, że takie zdarzenie ma miejsce – skwitował włodarz miasta.
Ilona Dziedzic



7 Responses to "Terror psychiczny w bibliotece?"